Pomagam firmom sprzątającym zdobywać zlecenia i kontrakty. Bez ściemy.

Zadbam o to, żeby zapytania spływały regularnie – od klientów, którzy płacą, a nie targują się o każdą złotówkę.

Koniec z tym, że raz masz roboty ponad siły, a za chwilę ekipa siedzi i czekasz, aż ktoś zadzwoni. Zajmuję się jedną rzeczą: ściąganiem zleceń do firm sprzątających. Ty ogarniasz ekipę i jakość, ja dbam o to, żeby było co sprzątać.

Pogadajmy o mojej firmie →

Żadnych umów na rok. Żadnego lania wody. Pokazuję twarde liczby z kont reklamowych, a nie kolorowe prezentacje.

Wiem doskonale, jak to u Ciebie wygląda.

Raz lecisz od rana – dwa biura, mieszkanie po remoncie, jeszcze okna u kogoś, ekipa rozrzucona po mieście. A potem tydzień, w którym telefon milczy i zaczynasz liczyć, czy starczy na wypłaty.

Sprzątasz porządnie. Nie znikasz po pierwszym miesiącu, nie odwalasz fuszerki, ludzie Cię chwalą. A i tak kontrakt na biurowiec bierze firma, która wcale nie jest lepsza – tylko wyżej wisiała w Google, kiedy ktoś jej szukał. Albo przegrywasz z kimś z ogłoszenia, kto zaniża cenę, a potem klient i tak wraca z płaczem – ale już nie do Ciebie.

Pewnie próbowałeś już to nagłośnić. Ktoś zrobił stronę, ktoś wrzucał posty na Facebooka, ktoś obiecał pozycjonowanie. Obietnic dużo, zapytań mało. Zostały faktury i przekonanie, że reklama w Twojej branży nie działa.

Wiem, jak to wygląda. I wiem, dlaczego tamto nie zadziałało.

Bo sprzątanie to dwa różne światy – a agencje traktują je jak jeden.

Większość ludzi od marketingu puszcza po prostu reklamę na „sprzątanie" i czeka. Ściągają tym ludzi, którzy szukają pani na dwie godziny za pięć dych – i potem dziwią się, że nic z tego nie ma.

A Twoi dobrzy klienci działają zupełnie inaczej. Kierowniczka biura, która szuka firmy do stałego sprzątania biurowca, najpierw sprawdza: opinie, zdjęcia, czy firma wygląda na taką, co nie zniknie po miesiącu. Dopiero potem pisze albo dzwoni – do dwóch, trzech firm. Z kolei człowiek po remoncie ma kurz w całym domu i potrzebuje kogoś na ten tydzień – wpisuje „sprzątanie po remoncie [miasto]" i dzwoni z góry listy.

To są dwa różne mecze. Inne hasła, inne reklamy, inna strona. Zwykła agencja gra jeden mecz na oślep – przepala budżet na łowców najniższej ceny i wysyła raport z „wyświetleniami".

Ja rozdzielam te światy i ustawiam wszystko pod te zlecenia, na których naprawdę zarabiasz.

A jest jeszcze coś, czego nie powie Ci żadna agencja.

Bo sami się do tego nie przyznają. Większość agencji w ogóle się nie specjalizuje. Dziś obsługują ogrodnika, jutro sklep internetowy, pojutrze psiego fryzjera. A to są zupełnie różne światy — w jednym robotę robi social media, w drugim newsletter, a u Ciebie dzwoniący telefon z wizytówki i reklam w Google.

Wierzę, że taka agencja się stara. Ale jest nieskuteczna z prostego powodu: zanim zbierze dane o tym, co u Ciebie naprawdę działa — a te dane są na wagę złota — mijają miesiące, czasem lata. Cały ten czas płacisz za ich naukę. I zwykle wcześniej kończy Ci się cierpliwość niż im pomysły.

U mnie tego problemu nie ma, bo te dane już mam.

ponad 35 000 zł tyle przepuściłem przez Google Ads w najbliższej Ci branży — firmach sprzątająco-porządkowych od opróżniania i sprzątania mieszkań. To ta sama walka: realne zlecenie kontra łowcy najniższej ceny. Wiem, jak ją wygrywać.

Nie wierzysz, że da się to wiedzieć z góry? To prosta matematyka. Marketing to nie magia, tylko dane — wygrywa ten, kto ma ich więcej w Twojej branży. Ja ten budżet już przepaliłem, żeby wiedzieć, co działa. Ty dostajesz gotowy wynik, bez płacenia za moją drogę do niego.

Podejmując współpracę ze mną, nie kupujesz eksperymentu. Kupujesz lata doświadczenia i gotowy system zleceń z Google, który działa od pierwszego dnia.

Co realnie kupujesz? System zleceń z Google.

Nie pojedyncze usługi z cennika. Jeden, spójny system, który składałem latami na realnych danych z tych kampanii. Składa się na niego kilka rzeczy — każda dopięta tak, żeby na końcu robiła jedno: zapytanie od klienta, który płaci.

Mapy Google, które budują zaufanie

Przy „firma sprzątająca [miasto]" czy „sprzątanie biur" klient patrzy na opinie i zdjęcia. Poukładam Twoją wizytówkę tak, żebyś wyglądał na pewną, sprawdzoną firmę – taką, której można dać klucze do biura.

Reklamy na usługi, na których zarabiasz

Reklamy w Google rozdzielone na to, co się u Ciebie opłaca: sprzątanie biur, po remoncie, mycie okien na wysokości – co tam wolisz – i tylko z Twojego rejonu. Bez przepalania budżetu na szukających pani za pięć dych na godzinę.

Strona, która pokazuje, że można Ci powierzyć klucze

Zdjęcia z realizacji, jasno co robisz i gdzie, opinie i wyraźny kontakt. Tyle, żeby kierowniczka biura pomyślała „ci wyglądają na poważną firmę" i napisała właśnie do Ciebie.

Sprawdzanie, czy spływają realne zapytania

Liczę telefony i zapytania z formularza, nie kliknięcia. Widzę, która reklama przyniosła kontrakt na biuro, a która tylko paliła kasę – i tę drugą gaszę.

Raport podany ludzkim językiem

Raz w miesiącu krótko: tyle na reklamy, tyle zapytań, tyle średnio kosztowało jedno. Bez tabel i wykresów, na które nie masz czasu.

To nie kilka osobnych usług. To jeden system, w którym każdy element wzmacnia pozostałe — i dlatego działa.

Sekret? Nie tylko nalewam wody. Łatam dziury.

Większość myśli, że marketing to wlewanie wody do lejka — im więcej ruchu, tym więcej klientów. Tylko że lejek przecieka. Możesz dokładać do reklam i lać coraz więcej, a na dół i tak kapie ledwie kropla.

Dziurawy lejek — klienci wyciekają
Marketing, który tylko ściąga ruch. Wolna strona, słabe opinie, oferta gorsza od sąsiada — klienci wyciekają dziurami.
Załatany lejek — spływa dużo więcej
Ten sam ruch, ale lejek załatany — lepsza oferta, lepsze opinie, szybsza strona. Na dół spływa dużo więcej.

Dosypywanie pieniędzy do takiego lejka to wlewanie wody do dziurawego wiadra. Dlatego ja zaczynam od czego innego: najpierw zatykam dziury.

Przekonaj się na liczbach

Marketing bez łatania jak większość agencji
  • Budżet Google Ads 2 000 zł
  • Wejścia na stronę 1 000
  • Konwersja 2%
  • Zapytania 20
  • Koszt jednego zapytania 100 zł
Mój system załatany lejek
  • Budżet Google Ads 2 000 zł
  • Wejścia na stronę 1 000
  • Konwersja 4%
  • Zapytania 40
  • Koszt jednego zapytania 50 zł

Obie firmy płacą Google dokładnie tyle samo. Jedna ma 20 telefonów, druga 40 — i to dwa razy taniej za każdy. Cała różnica? Dziurawe wiadro.

Na tym polega mój system: pilnuję każdego etapu — od reklamy, przez wizytówkę i stronę, po to, czy klient w ogóle do Ciebie oddzwoni. Bo na koniec dnia liczy się jedno: czy Twój telefon dzwoni.

Nie obiecuję. Pokazuję, jak jest.

To nie obrazki z internetu. Tak wygląda realne konto Google Ads, które prowadzę — surowy zrzut: kampanie, koszty i co z nich wychodzi.

Realne konto reklamowe, które prowadzę — surowy zrzut, nie obietnica.

Realne konto reklamowe, które prowadzę — surowy zrzut, nie obietnica.

Ile czasu musisz mi dać? Pół godziny.

Dasz mi dostęp do strony czy wizytówki, krótki formularz wypełnisz w minutę. Potem 30 minut rozmowy – mówisz mi, jakie zlecenia są dla Ciebie najlepsze (stałe biura, po remontach, wspólnoty), na jakim terenie działasz i czego wolisz nie brać.

I tyle. Ty wracasz do ekipy, ja siadam u siebie i robię swoje. Jak będę czegoś potrzebował – krótki SMS. Bez zawracania głowy.

Dlaczego możesz mi zaufać?

  • Nie obiecuję klientów „od jutra" — tak kuszą tylko ci, co biorą kasę i nie dowożą. Umawiam się na 6 miesięcy, bo tyle uczciwie trzeba, żeby to zapracowało. Zaangażowanie poznasz po tym, jak długo ktoś chce z Tobą pracować — nie po obietnicach na już.
  • Nie uczę się Twojej branży za Twoje pieniądze. Wiem, że kontrakt na biuro wygrywa się zaufaniem, a sprzątanie po remoncie szybkością – i pod to ustawiam reklamy.
  • Rozliczam się z efektu. Chcę tego samego co Ty – żeby ekipa miała robotę i żeby to były zlecenia, na których zarabiasz.
  • Mówię wprost, ile kosztuje moja praca. Zero ukrytych opłat, zero niespodzianek na fakturze.

Chcesz, żeby zapytania w końcu spływały regularnie?

Zostaw numer i wpisz adres strony albo wizytówki, jeśli masz. Zadzwonię, pogadamy chwilę i powiem prosto z mostu, co da się z tym zrobić. Bez ciśnienia i bez zobowiązań.


Wolisz od razu wybrać konkretną godzinę na rozmowę? Kliknij i zarezerwuj 15 minut →

Pytania, które pewnie masz

Ile to kosztuje?

Prosto: stała kwota miesięcznie za moją pracę, plus budżet, który w całości idzie do Google na reklamy. Jak ktoś obiecuje Ci klientów za 500 zł – uciekaj. Konkretną kwotę podam po krótkiej rozmowie, bo zależy od miasta i tego, ilu masz konkurentów w okolicy.

Jak szybko będą zlecenia?

Pierwsze zapytania o sprzątanie jednorazowe zwykle w dwa-trzy tygodnie. Kontrakty stałe – biura, wspólnoty – rozkręcają się przez 2-3 miesiące, bo tam klient dłużej porównuje i sprawdza.

Muszę podpisać umowę na rok?

Nie na rok — umawiam się na minimum 6 miesięcy. I zaraz powiem, dlaczego to gra na Twoją korzyść, nie moją. Jeśli ktoś obiecuje, że zaleje Cię klientami „od jutra" — uciekaj. To ten sam typ, co już raz wziął kasę i nie dowiózł efektów. Pierwsze telefony z reklam przyjdą szybko, ale żeby cały system rozkręcił się w pełni — wizytówka wysoko w mapach, opinie, pozycje w Google — potrzeba 2-3 miesięcy. I z każdym kolejnym miesiącem działa mocniej, bo zbieram dane i skaluję to, co generuje efekt. To trochę jak z posadzonym drzewem: nie zerwiesz owoców tydzień po wkopaniu, ale jak dasz mu czas, to owocuje co roku. Te 6 miesięcy to nie smycz — to uczciwe minimum, żeby było co oceniać. Czas tu pracuje dla Ciebie. A zaangażowanie agencji poznasz po tym, jak długo chce z Tobą pracować — kto szuka tylko szybkich strzałów, ten nie myśli o Twojej firmie na dłużej.

Muszę się na tym znać?

Nie. Ty masz ogarniać ekipę i jakość sprzątania. Pilnowanie, żeby spływały zapytania, to moja działka.