Zanim cokolwiek podpiszesz

Co się stanie, jak do mnie napiszesz

Usiądź na chwilę. Powiem Ci wprost, krok po kroku, co się dzieje od Twojego pierwszego maila aż do dnia, w którym podpisujemy umowę i zaczynamy współpracę.

Żebyś dokładnie wiedział, w co wchodzisz. Zanim wydasz choćby złotówkę. Bez ściemy, kawa na ławę.

Wolisz od razu pogadać? Umów bezpłatną rozmowę 30 min →

Wiem, z czym tu trafiasz. Z jednym pytaniem w głowie: „dobra, ale co właściwie się stanie, jak do niego napiszę?”. To dobre pytanie. W tej branży za dużo jest mglistych obietnic. Pakiet bez konkretów. „Strategia” bez terminów. „Działania” bez liczb.

Pewnie nie raz ktoś Ci obiecał i nie dowiózł. Znam to. Dlatego ja nie obiecuję. Pokazuję. Masz tu czarno na białym wszystko, co się dzieje od chwili, kiedy klikniesz „wyślij”, aż do dnia, w którym podpisujemy umowę i ruszamy.

Ty rób to, na czym się znasz.
Marketing zostaw mnie.

Naprawiasz auta, osuszasz mieszkania po zalaniu, opróżniasz je po remoncie, budujesz domy — w swojej robocie jesteś fachowcem i ekspertem. I tak ma zostać. Nie musisz znać się na marketingu. Chcesz dzwoniącego telefonu i klientów pod drzwiami, a nie raportów, których nie masz kiedy czytać. Tak właśnie działa ta współpraca: Ty robisz swoje, ja robię swoje.

Cały proces

Od pierwszego maila do pierwszych efektów — krok po kroku

Cztery etapy. Każdy ma jasny cel i wiesz, z czym z niego wychodzisz. Żadnych „działań”, po których nic się nie zmienia.

1
Darmowy start

Pierwszy kontakt — zero zobowiązań

Wiem, że masz firmę na głowie i pracujesz do późna. Dlatego nie zaczynam od „znajdź godzinę na rozmowę”. Możesz wysłać firmę do diagnozy, a ja w 48 h pokażę Ci, gdzie dziś mogą uciekać telefony. Na rozmowę umówimy się dopiero wtedy, kiedy będzie Ci pasować.

Masz dwie drogi na start. Wybierasz tę, która pasuje do Twojego dnia:

Porozmawiajmy od razu

Niezobowiązująca rozmowa. 30 minut, za darmo. Telefon albo Google Meet.

Sprawdź, gdzie uciekają telefony

Nagram diagnozę Twojej firmy i wyślę mailem w 48 h. Pokażę, czy problem jest w stronie, Google, reklamie, ofercie czy kontakcie. Rozmowa dopiero potem.

Co robię

  • Pytam o Twoją firmę. Branża, ilu Was jest, od kiedy na rynku, ile średnio bierzesz za zlecenie
  • Pytam, jakie masz wyzwania. Brak klientów? Drogi marketing, który nie działa? Agencja, która nie dowiozła? A może coś innego?
  • Patrzę na Twoją stronę i wizytówkę Google. I mówię, co odbija klientów
  • Mówię szczerze, czy umiem Ci pomóc. Jak nie umiem, to też to powiem

Czego NIE robię

  • Nie wciskam Ci pakietu. Bo żadnego nie sprzedaję
  • Nie sypię słowami w stylu „synergia” czy „transformacja”
  • Nie naciskam na „decyzję dziś, bo jutro drożej”
  • Nie obiecuję „pierwszej strony Google w 30 dni”, bo to bajka

I może Cię to zdziwi: na tym spotkaniu nie dostaniesz oferty.

Celowo. Na tym etapie ja jeszcze nie wiem, czego naprawdę potrzebujesz. Lekarz nie wypisuje recepty, zanim nie zbada. Ja nie składam oferty, zanim nie zrozumiem Twojej firmy. To nie jest rozmowa sprzedażowa, tylko diagnoza: szukamy, gdzie są problemy i czy umiem je rozwiązać. Składanie oferty bez tego byłoby jak szycie garnituru na miarę bez brania wymiarów.

Wyjdziesz stąd wiedząc, jaki masz problem, czy umiem Ci pomóc i jak. Bez wydanej złotówki i bez wciskania.

2
po diagnozie

Plan i oferta

Teraz już wiem, co u Ciebie gra, a co nie. Siadam i przygotowuję Ci plan: co konkretnie zrobimy, w jakiej kolejności, kiedy i ile to kosztuje.

Żadnych ogólników. Dostajesz konkret na piśmie: jak mogę Ci pomóc i co z tego będziesz miał.

  • Co konkretnie robimy. Wizytówka, strona, reklamy, treści. Punkt po punkcie
  • W jakiej kolejności i kiedy. Co w pierwszym miesiącu, co w trzecim
  • Ile to kosztuje. Moja praca plus budżet na reklamę. Bez gwiazdek i drobnego druku
  • Czego się spodziewać. Realne widełki, nie obietnice z sufitu

Czy w ten plan wejdziemy, zależy w dużej mierze od Ciebie. Jak mówisz „wchodzę w to”, załatwiamy formalności i podpisujemy umowę. Dopiero wtedy ruszamy z robotą.

Wyjdziesz z konkretnym planem i ceną. Wiesz dokładnie, co dostajesz, kiedy i za ile. Decyzja należy do Ciebie.

3
od pierwszego tygodnia

Naprawa fundamentów

Zaczynamy od fundamentów. Najpierw wizytówka Google i strona, bo bez tego reklama to wyrzucanie pieniędzy. Potem ruszają reklamy i pozycjonowanie.

Najpierw robimy to, co najszybciej daje telefony. Tak to zwykle leci (kolejność zależy od branży):

Tydzień 1–2

Naprawiamy wizytówkę Google. Kategorie, opis, zdjęcia, pytania, posty. To widać najszybciej.

Tydzień 2–3

Bierzemy się za stronę. Porządkujemy to, co odbija klientów. Jak trzeba, robimy nową.

Tydzień 3–4

Ruszają skuteczne reklamy Google Ads i startuje pozycjonowanie (SEO).

To tutaj zwykle dzwoni pierwszy telefon z reklamy. Fundament działa, ludzie zaczynają Cię znajdować.

4
co miesiąc

Stały kontakt i raport

Nie znikam po wdrożeniu. Mamy stały kontakt techniczny. Minimum raz w miesiącu siadamy razem do wyników.

Na każdym spotkaniu

  • Rozmawiamy o wynikach i efektach. Co przyniosły reklamy, wizytówka i pozycjonowanie
  • Ustalamy korekty kursu. Co podkręcić, a co odpuścić
  • Dostajesz ode mnie konkretne rekomendacje, co jeszcze można poprawić

W raporcie znajdziesz

  • Ile telefonów i zapytań przyszło i z czego. Z reklam, wizytówki, Google, poleceń
  • Ile kosztował jeden klient, który zadzwonił. I czy taniej niż miesiąc temu
  • Ile realnie zarobiłeś na marketingu. Czyli zlecenia razy Twoja średnia stawka
  • Czy się zwróciło. Przychód podzielony przez to, co wydałeś
  • Co zadziałało, a co nie. Bez chowania słabszych miejsc pod dywan

Jak coś nie zadziałało, powiem Ci to wprost i wytłumaczę, co zmieniamy. Nie udaję, że jest super, kiedy nie jest.

Liczby z prawdziwych firm

Nie obiecuję. Pokazuję, co już zrobiłem.

40 → 83

telefony / mies.

Warsztat samochodowy, w 60 dni

47

zapytań w 30 dni

Firma od opróżniania mieszkań

15 → 35

telefony / mies.

Krakowski warsztat, w 6 miesięcy

Chcesz zobaczyć, co bym wyciągnął z Twojej firmy? Sprawdź, gdzie uciekają telefony →

Suwak odpowiedzialności

Kto co robi

Marketing to połowa Twojego biznesu. Ale spokojnie. Większość roboty spada na mnie. Twoja część to rzeczy, które i tak robisz, prowadząc firmę.

Cała robota marketingowa — moja

Po mojej stronie

  • Audyt, plan i całe wdrożenie
  • Google Ads — ustawienie i pilnowanie
  • Wizytówka Google — posty, opinie, utrzymanie
  • Strona — teksty, układ, sprzedawanie
  • Teksty na bloga, treści, grafiki
  • Szablony raportów, maili i wizyt u firm
  • Pilnowanie, co robi konkurencja
  • Miesięczny raport z liczbami
  • Sygnał od razu, kiedy coś nie gra

Twoja część — i tak to robisz

Po Twojej stronie

  • Szczere dane i otwartość na pytania
  • Budżet na reklamę i decyzje, co dalej
  • SMS z prośbą o opinię po zleceniu
  • Odebrany telefon w trzech sygnałach
  • Zdjęcia z roboty (telefonem, za zgodą klienta)
  • Wizyta u zarządcy czy wspólnoty (kiedy w planie)
  • Decyzja, których zleceń nie bierzesz
  • Dobra robota, kiedy klient już przyjedzie
  • Reakcja, kiedy trzeba coś zmienić

Mogę przyciągnąć Ci 100 telefonów miesięcznie. Ale jak nikt ich nie odbierze po trzech sygnałach, moje reklamy nic nie dadzą. To dalej Twój biznes. Ja tylko podkręcam głośnik, żeby więcej ludzi Cię usłyszało.

Szczerze o umowie

Umawiamy się na 6 miesięcy

Czemu akurat 6 miesięcy

Nie po to, żeby Cię uwiązać. Marketing potrzebuje czasu, żeby pokazać efekty. Kto obiecuje Ci cuda po miesiącu, obiecuje gruszki na wierzbie. Te 6 miesięcy to też uczciwy sygnał zaangażowania — z obu stron. Ja wkładam pełną robotę, Ty dajesz temu szansę realnie zadziałać. To trochę jak sadzenie drzewa: owoce przychodzą z czasem, nie od razu.

Czemu nie obiecuję cudów

Nie daję gwarancji „tyle a tyle telefonów”. Nie z tchórzostwa, po prostu nie wszystko zależy ode mnie. Mogę Ci obiecać jedno: zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby ten system działał. Ale jeśli nie odbierasz telefonu albo wpadną Ci trzy negatywne opinie i telefon przestanie dzwonić — to nie marketing przestał robić robotę. To coś po Twojej stronie.

Gwarantuję Ci zaangażowanie i pełną robotę. Nie cuda.

Kiedy mówię „nie”

Czasem już na pierwszej rozmowie widzę, że nie powinniśmy razem pracować. Wtedy mówię to wprost. Nie owijam:

  • Liczysz na cud w 30 dni. Nie mam cudów, mam robotę
  • Nie masz jeszcze ogarniętej firmy. Nie odbierasz telefonu, nie masz kogo wysłać na zlecenie
  • Masz realny problem z opiniami, na który zasłużyłeś. Tego marketing nie zamiecie
  • Twoja branża to nie moja działka (e-commerce, SaaS). Wtedy polecę Ci kogoś lepszego ode mnie
  • Budżet jest za mały, żeby to miało sens. Powiem Ci wprost, że za tyle nie zrobię efektu

„Wezmę od Ciebie pieniądze tylko wtedy, kiedy wiem, że zrobię z nich więcej.”

Inaczej obaj tracimy czas, a Ty na dodatek pieniądze.

Pierwszy krok jest za darmo
i nie musisz nawet gadać

Jak doczytałeś aż tutaj i myślisz „no dobra, to ma sens”, wyślij firmę do diagnozy. W 48 godzin pokażę Ci, gdzie dziś mogą uciekać telefony z Google: na stronie, w wizytówce, reklamie, komunikacie albo kontakcie. Obejrzysz na spokojnie i sam zdecydujesz, czy gadamy dalej. Bez nacisku.

Nie wiesz jeszcze, czy się nadajesz na klienta? Zobacz dla kogo jestem (i dla kogo nie). Albo poczytaj manifest — tak właśnie patrzę na tę branżę.