Pogadajmy szczerze. Jeśli czytasz to teraz, pewnie prowadzisz albo planujesz prowadzić firmę, która fizycznie coś robi: warsztat samochodowy, firmę osuszającą po zalaniu, lokalizację wycieków, opróżnianie mieszkań, hydraulikę, drobne budowlanki, gabinet, sklep, salon. Coś, co wymaga przyjścia człowieka, włożenia rąk, naprawienia, posprzątania, zdiagnozowania.

nn

Albo jesteś osobą, która myśli o współpracy ze mną i sprawdzasz, kim jestem i czego nie powiem Ci na rozmowie wstępnej. Też dobrze trafiłeś.

nn

Ten tekst to nie blog post o pozycjonowaniu. To jest manifest — wykładnia tego, jak ja patrzę na branże tradycyjnych firm usługowych w Polsce i dlaczego myślę, że potrzebują one zupełnie innego marketingu niż e-commerce, SaaS, agencje korpo i wszystkie inne biznesy, o których trąbi LinkedIn.

nn

Jeśli się zgodzisz z tym, co tu napiszę — prawdopodobnie będzie nam się dobrze pracowało. Jeśli się nie zgodzisz — to też wartość, bo zaoszczędzimy obu stronom rozmowy, które do niczego nie prowadzą.

nn

Wpis jest długi, bo chcę, żebyś po przeczytaniu wiedział, na co się piszesz, jeśli się piszesz. Bez gadek o synergii. Kawa na ławę.

nn

Spis treści

nnnn

Kim jest „tradycyjna firma usługowa” w mojej książce

nn

Używam tego określenia świadomie. „Tradycyjna” — nie znaczy stara, zacofana, niegotowa na zmiany. Znaczy: oparta na fizycznej pracy, lokalnej obecności i osobistej relacji z klientem. Konkretnie, w mojej praktyce, najczęściej:

nn
  • Warsztaty samochodowe (od jednoosobowych po wielobokowe serwisy)
  • Firmy osuszające mieszkania po zalaniu
  • Firmy lokalizujące wycieki (termowizja, gaz znacznikowy, korelator)
  • Firmy od opróżniania mieszkań i trudnych sprzątań
  • Hydraulicy, elektrycy, drobni budowlańcy
  • Gabinety, sklepy specjalistyczne, salony
  • Producenci stolarki, drzwi, okien (Drims i podobne)
  • Firmy sprzątające specjalistyczne (po szkodach, hoardingu, awariach)
nn

Co je łączy? Sześć rzeczy:

nn
  1. Klient potrzebuje fizycznej obecności człowieka i jego rąk — zdalnie tego nie zrobisz
  2. Lokalność — działasz w mieście, najwyżej w województwie, nie ogólnopolsko
  3. Klient w trudnej sytuacji — zepsute auto, zalanie, śmierć w rodzinie, problem techniczny
  4. Faktura jest częścią produktu — VAT, terminy, rozliczenia z polis i z B2B
  5. Relacja jest długoterminowa z B2B, ale jednorazowa z większością klientów B2C
  6. Konkurencja jest często w szarej strefie — z OLX-a, bez faktury, „od ręki”
Sześć wymiarów tradycyjnej firmy usługowej: fizyczna obecność, lokalność, trudna sytuacja klienta, faktura jako produkt, mix B2C+B2B, szara strefa konkurencji
Sześć wymiarów, na których tradycyjna firma usługowa działa inaczej niż e-commerce i SaaS.
nn

Jeśli prowadzisz biznes pasujący do tej siatki — jestem dla Ciebie. Jeśli prowadzisz sklep internetowy z drukowanymi koszulkami, SaaS-a B2B, kanał na YouTubie albo agencję influencer marketingu — nie jestem dla Ciebie. Bez urazy. Po prostu nie tam siedzę.

nn

Co odróżnia tę branżę od reszty świata marketingu

nn

Sześć wymiarów, na których tradycyjna firma usługowa działa inaczej niż wszystko, o czym uczą na kursach marketingu cyfrowego. Czym lepiej je rozumiesz, tym mniej pieniędzy wydasz na agencje, które tego nie wiedzą.

nn

1. Klient nie skaluje się geograficznie

nn

SaaS-y mogą obsługiwać klienta z Singapuru i z Krakowa jednym serwerem. Sklep internetowy z koszulkami wysyła paczkę gdziekolwiek. Twoja firma osuszająca mieszkania nie obsłuży klienta z drugiej połowy Polski — koszt dojazdu pochłonie zysk. Realnie obsługujesz dwie–trzy dzielnice albo gminę. To znaczy, że Twój rynek jest mały, ograniczony i nie skaluje się przez zwiększenie budżetu reklamowego. Skaluje się przez dobranie głębsze klienta, nie szersze.

nn

2. Klient kupuje od człowieka, nie od marki

nn

W e-commerce klient kupuje od „sklepu”. W SaaS-ie — od „platformy”. W mojej branży klient kupuje od Marka, Piotra, Andrzeja — od konkretnego człowieka, który odbierze telefon i przyjedzie. Marketing musi to odzwierciedlać: imię na stronie, telefon do właściciela, zdjęcie ekipy w odzieży roboczej, podpis pod ofertą. „Profesjonalny zespół ekspertów” zabija konwersję — bo nie ma za nim człowieka.

nn

3. Klient nie buduje lojalności w klasycznym sensie

nn

Klient warsztatu może wracać. Klient osuszania — nigdy. Klient opróżniania po zmarłej babci — nigdy. To znaczy, że marketing oparty na „life-time value klienta” się tu nie sprawdzi w klasycznej formie. Sprawdzi się retencja przez polecenia — i to jest klucz, którego marketingowy świat z e-commerce kompletnie nie rozumie.

nn

4. B2B to oddzielny silnik, często ważniejszy niż B2C

nn

W lokalnym warsztacie, w lokalizacji wycieków, w opróżnianiu mieszkań — relacja z zarządcą, ubezpieczycielem, komornikiem czy agencją nieruchomości może oznaczać 40–70% rocznego obrotu. To są klienci, którzy nigdy nie szukają firmy w Google. Szukają jej w sieci poleceń i na listach zaufanych wykonawców. Marketing musi grać równolegle na B2C (widoczność cyfrowa) i B2B (relacje, dokumentacja, faktura).

nn

5. Faktura jest częścią produktu

nn

To są branże, w których klient nie kupuje bez faktury VAT — bo rozlicza z polisy, z księgowości, ze spadku, z komornika, z agencji. Konkurencja w szarej strefie, która oferuje „w gotówce taniej”, obsługuje 30% rynku — pozostałe 70% chce papier. To jest argument sprzedażowy, którego marketing-świat nie używa, bo nie zna realiów lokalnych Polski.

nn

6. Zaufanie ma większą wagę niż konwersja

nn

Klient wpuszcza Cię do swojego mieszkania, oddaje Ci klucze, pozwala Ci grzebać w rurach, dotykać szafy po zmarłej matce. To są decyzje robione na zaufaniu, nie na cenie. Marketing oparty wyłącznie na „taniej, szybciej, lepiej” tu nie zadziała. Działa marketing oparty na pokazaniu człowieka, dokumentacji, zdjęć z roboty, opinii, relacji.

nn

Co o tym wszystkim mówi typowy marketing-świat (i gdzie się myli)

nn

Wszystko, co napisałem wyżej, brzmi banalnie — jeśli faktycznie znasz branżę. Ale otwórz dowolny kurs marketingu cyfrowego, blog agencji, wpis na LinkedIn — i przeczytasz wnioski, które do tradycyjnej firmy usługowej nie pasują:

nn
Co mówi marketing-światCo realnie działa u Ciebie
„Skaluj kampanie reklamowe”Skaluj relacje B2B i polecenia
„Buduj markę”Buduj wiarygodność imię + faktury
„Mierz LTV i CAC”Mierz koszt na lead i koszt zlecenia
„Customer journey przez 12 touchpointów”Klient w panice klika pierwszą wizytówkę
„Brand awareness na social media”Opinie w Google + lokalna widoczność
„AI-driven personalization”SMS skrypt od Tomka po zakończeniu zlecenia
„Multikanałowy lejek konwersji”Telefon na górze strony, klikalny w jednym dotknięciu
„LinkedIn dla B2B”Osobista wizyta u zarządcy z teczką i fakturą
Porównanie marketing-świata vs realiów tradycyjnej firmy usługowej — sześć par różnic między tym co mówi LinkedIn a co realnie działa
Te same słowa, dwa różne światy. Marketing-świat jest skalibrowany pod inne biznesy.
nn

Tu nie chodzi o to, że marketing-świat jest głupi. Chodzi o to, że jest skalibrowany pod inne biznesy — pod e-commerce, SaaS, agencje, branżę kreatywną. Te wszystkie modele działają u nich. U Ciebie nie zadziałają, bo Twoje wymiary biznesowe są inne.

nn

I tu wchodzi rola agencji marketingowej, która rozumie tradycyjną firmę usługową. Nie sprzedaje Ci „strategii growth”, tylko zajmie się Twoim telefonem. Nie pisze „brand brief”, tylko poprawia ofertę na stronie tak, żeby pasowała do panikującego klienta. Nie buduje „content marketing funnel”, tylko publikuje raz w miesiącu artykuł, który ratuje rodzinę zalaniem.

nn

6 zasad mojego podejścia — moje credo

nn

To są zasady, według których pracuję. Powtarzam je sobie codziennie. Jeśli któryś zarzuca mi sprzedawanie czegoś, czego nie zrobię, to znaczy, że któraś z tych zasad jest naruszona — i wtedy ja zawiniłem, nie klient.

nn

Zasada 1. Pomagam Ci zarabiać. Nie generować raporty.

nn

To jest podstawa. Twoja firma istnieje, żeby generować pieniądze, nie żeby moja agencja generowała raporty. Wszystko, co robię, musi przekładać się na telefon, lead, fakturę i przelew na Twoje konto. Reszta to estetyka — ważna, ale wtórna.

nn

Zasada 2. Marketing to głośnik, nie generator.

nn

Wzmacniam to, co u Ciebie już działa. Jeśli Twoje zlecenia są źle wykonane, klienci niezadowoleni, telefon nieodebrany — marketing nie naprawi tego. Wzmocni problem. Pierwsza moja rozmowa zawsze jest o tym, co u Ciebie działa, a co nie. Bo zanim wydam Twoje pieniądze na reklamę, muszę wiedzieć, na czym Ty zarabiasz najwięcej i co Cię realnie boli.

nn

Zasada 3. Pokazuję liczby, których się nie wstydzę.

nn

Każdy miesiąc dostajesz raport: ile leadów, z którego kanału, jaki koszt na lead, jaka konwersja, jakie obroty. Bez zaokrąglania, bez ukrywania słabszych pozycji. Jeśli Ads w danym miesiącu nie zadziałały, mówię to wprost — i tłumaczę, co zmieniamy w kolejnym. Brak transparentności to brak partnerstwa.

nn

Zasada 4. Nie sprzedaję pakietów. Każdy klient jest inny.

nn

Lubię gotowe pakiety, bo upraszczają sprzedaż. Ale nie sprzedaję ich w marketingu, bo Twoja firma jest inna od warsztatu Marka i innego niż firma Krzyśka osuszająca mieszkania. Inny mix klientów, inna konkurencja, inne budżety, inne tempo. Każdy klient zaczyna ode mnie z audytu i indywidualnego planu — bez „Pakietu Złotego” za 4 999 zł.

nn

Zasada 5. Powiem Ci „nie”, kiedy nie powinniśmy pracować razem.

nn

Kiedy widzę, że klient nie jest gotowy na marketing (bo np. nie odbiera telefonu, ma problemy operacyjne, nie ma jeszcze stałej ekipy) — mówię to wprost na rozmowie startowej. Nie wezmę Twoich pieniędzy, jeśli wiem, że nie zrobię z nich zysku. To jest najtrudniejsza zasada do utrzymania, ale buduje zaufanie, które potem zostaje.

nn

Zasada 6. Suwak odpowiedzialności — ja robię swoje, Ty robisz swoje.

nn

To zasada, którą wracam najczęściej w trakcie współpracy. Marketing nie zastąpi Twojej roboty operacyjnej. Ja będę pchał Ci telefon — Ty musisz go odebrać. Ja będę publikował zdjęcia z roboty — Ty musisz je robić u klienta. Ja będę pisał skrypty SMS po zleceniu — Twoja księgowa musi je wysyłać. Marketing jest połową roboty, druga połowa jest po Twojej stronie.

Sześć zasad mojego credo — pomagam zarabiać, marketing to głośnik, transparentne liczby, brak pakietów, mówię nie, suwak odpowiedzialności
Sześć zasad mojego credo. Każda jedna utrzymywana w praktyce.
nn

Suwak odpowiedzialności — co robię ja, co robisz Ty

nn

Konkretne podzielenie ról, żeby od pierwszego dnia było wiadomo, kto za co odpowiada. To jest dokument, który czytamy na pierwszym spotkaniu i wracamy do niego, kiedy coś idzie nie tak.

nn
Po mojej stroniePo Twojej stronie
Audyt startowy + planOtwartość na pytania i szczere dane
Konfiguracja Google Ads, optymalizacjaBudżet reklamowy i decyzje strategiczne
Wizytówka — porządek, posty, opinieSkrypt SMS wysyłany po każdym zleceniu
Strona internetowa — kopia, struktura, konwersjaTelefon odebrany w 3 sygnałach
Artykuły blogowe, treści SEOZdjęcia z realnych zleceń, za zgodą klientów
Pisanie szablonów raportów / mailingówWizyta osobista u zarządcy / komornika / agencji
Monitoring konkurencjiDecyzja, których zleceń nie bierzesz
Miesięczny raport z liczbamiJakość pracy operacyjnej
Sygnalizowanie, kiedy coś nie działaReakcja na sygnały + zmiana operacyjna jeśli trzeba
nn

Suwak nie jest stały. Z miesiąca na miesiąc balans między mną a Tobą się przesuwa. Na starcie ja biorę więcej (audyt, setup, pierwsze artykuły). Po 6 miesiącach Ty bierzesz więcej (relacje B2B, decyzje o cennikach, sygnały zwrotne z rynku). To nie jest podział sztywny — to jest balans, który ustawiamy co miesiąc.

nn

Dla kogo NIE jestem (i to dobrze)

nn

Bywa, że ktoś pisze do mnie z prośbą o współpracę i muszę powiedzieć „nie”. Nie dlatego, że nie umiem — dlatego, że nie tu jest moja kompetencja. Im bardziej jestem szczery na starcie, tym mniej kłopotu obu stron.

nn
  • Sklep internetowy z koszulkami / e-commerce skalowane — to jest inny model, inne narzędzia, inne kompetencje. Tam są lepsi ludzie ode mnie
  • SaaS B2B / startupy technologiczne — to inny rytm pracy, inna analityka, inny rynek
  • Agencje influencer marketingu, branża kreatywna — nie znam się na tym, nie udaję
  • Sklep stacjonarny w galerii handlowej — czasem podobne, ale dynamika ruchu w mall-u jest inna od dynamiki na ulicy
  • Firmy ze złą reputacją u klientów — marketing nie naprawi opinii, jeśli problem jest operacyjny. Najpierw zrób porządek, potem rozmawiamy
  • Firmy szukające „cudów w 30 dni” — nie sprzedaję cudów. Solidna robota daje efekty w 3–6 miesięcy
  • Firmy oczekujące, że całość marketingu zrobi się sama — bez Twojej aktywnej części (suwak) nie da rady
nn

I odwrotnie — z kim chętnie pracuję:

nn
  • Właściciel małej lub średniej firmy usługowej, który zna swój biznes operacyjnie
  • Firma działająca legalnie — z fakturą VAT, ZUS-em, OC zawodowym
  • Klient, który rozumie, że marketing to inwestycja na 3–12 miesięcy, nie na tydzień
  • Klient otwarty na szczere dane i nieskryty z liczbami
  • Klient, który chce zarabiać, nie być widocznym. To różnica niemała
  • Klient zainteresowany B2B równie mocno, jak B2C — bo razem grają dobrze
nn

FAQ — najczęstsze obiekcje przed rozmową

nn

Pracujesz tylko z osuszaniem i opróżnianiem?

nn

Nie. To są branże, w których najwięcej publikuję — bo tam mam najwięcej wniosków do podzielenia. Pracuję też z warsztatami samochodowymi (od 5 lat), z producentami stolarki (Drims), z firmami od lokalizacji wycieków, drobnymi budowlankami, gabinetami. Ogólna zasada: jeśli pasujesz do siatki z sekcji „kim jest tradycyjna firma usługowa” — prawdopodobnie się dogadamy.

nn

Ile to kosztuje?

nn

Zależy od branży i mixu. W warsztatach — 5–9 tys. zł / m-c (z budżetem reklamowym). W osuszaniu — 6–12 tys. zł / m-c. W lokalizacji wycieków — 3,5–6,5 tys. zł / m-c. W opróżnianiu mieszkań — 4–8 tys. zł / m-c. Pełen rozkład w artykule o kosztach reklamy firmy ratunkowej. Bezpłatna 30-minutowa rozmowa wstępna — bez zobowiązań.

nn

Czy podpisujemy umowę na rok?

nn

Standardowo na 6 miesięcy z możliwością przedłużenia, albo trzy-miesięczne okresy z wypowiedzeniem. Nie chcę Cię trzymać silą — chcę, żebyś chciał ze mną pracować. Jeśli po 3 miesiącach widzisz, że to nie działa, kończymy. Honor i partnerstwo > kontraktowe pętle.

nn

Co jeśli już mam agencję i jestem niezadowolony?

nn

Najczęstsza sytuacja, w której do mnie ktoś pisze. Najpierw audyt obecnej pracy poprzedniej agencji — czasem znajduję, że było OK, ale komunikacja była słaba, więc szkoda zrywać. Czasem widzę, że obecna agencja nie znała branży i trzeba zacząć od zera. Audyt jest darmowy w pierwszej rozmowie.

nn

Czy robisz strony internetowe?

nn

Tak — ale specyficznie pod konwersję w branżach ratunkowych. Nie robię portfolio designerskich dla agencji. Robię konkretne strony, które konwertują panikującego klienta w telefon. Logika opisana w artykule o stronie firmy osuszającej.

nn

Czy robisz fotografie / wideo?

nn

Sam nie. Ale wiem, kogo polecić w Twoim mieście — i pomagam koordynować sesję, jeśli klient zechce. Pierwsze 6 miesięcy zwykle bazuję na zdjęciach telefonem od Twojej ekipy z roboty — to działa lepiej niż drogie sesje.

nn

Czy widzisz różnicę między „SEO” a „Google Ads”?

nn

Tak — Ads dają telefon dzisiaj, SEO daje telefon za 6–12 miesięcy. W tradycyjnej firmie usługowej zaczyna się od Ads, równolegle buduje organic, w drugim roku Ads zmniejszamy proporcjonalnie do siły SEO. Sklepy e-commerce mają to odwrotnie — tam SEO jest pierwsze, Ads drugie. To nie jest spór, to jest kontekst.

nn

Powiązane materiały — pełna mapa zasobów

nn

Jeśli ten manifest Cię nie odrzucił, prawdopodobnie warto przejrzeć konkretne pillarsy dla Twojej branży:

nn

Klaster osuszanie / ratunkowe

nnnn

Klaster warsztat samochodowy

nnnn

Inne case studies

nn
Mapa zasobów digad.pl — manifest jako spoiwo, cztery klastry: osuszanie, opróżnianie, warsztat, inne case studies
Wszystkie klastry połączone przez manifest. Jedno spójne podejście.
nn

Doszedłeś tutaj — to znaczy, że jesteśmy podobnie poukładani

nn

Przeczytałeś manifest do końca. Z 5 osób, które zaczynają go czytać, średnio 1 dochodzi tutaj. Sześciu pozostałych klika krzyżyk koło połowy — i to dobrze, bo nie pracowalibyśmy razem.

nn

Ty zostałeś. Czyli prawdopodobnie się zgadzamy w fundamencie. Napisz albo zadzwoń. Pierwsza 30-minutowa rozmowa jest bezpłatna i bez zobowiązań. Bez gadek o synergii. Bez „pakietu złotego”. Bez wciskania umowy na 24 miesiące. Po prostu rozmowa o Twojej firmie i o tym, czy mogę realnie pomóc.

nn

Jeśli mogę — to się dogadamy. Jeśli nie mogę — to też Ci powiem. Kawa na ławę.

nn

Pomagam Ci zarabiać. Nie generować raporty.

Masz pytania? Skontaktuj się

E-mail: [email protected]
Wolisz kontakt telefoniczny? Zostaw numer telefonu na czacie a oddzwonię.