Drims – case study 10 lat marketingu tradycyjnej firmy premium: od poleceń do większości zapytań z internetu
Siądź na chwilę. Zaparz kawę. To nie jest case study na 5 minut.
To historia 10 lat współpracy z jednym klientem. Z firmą, która kiedyś żyła wyłącznie z poleceń znajomych, a dzisiaj jest jednym z silniejszych graczy w branży drzwiarskiej premium na Mazowszu i Podlasiu. Większość ich nowych zapytań przychodzi przez internet. Nie miało to nic wspólnego ze szczęściem, z trendem, ze sztuczną inteligencją. To była zwykła, mozolna, krok po kroku robota – postawić stronę, ustawić pierwsze Google Ads, dopracować pozycjonowanie, zbudować autorytet w wyszukiwarce, dopisać kolejną podstronę, dopracować wizytówkę, odpowiedzieć na pierwszą negatywną opinię, znów dopracować podstronę. Po prostu cyfrowa zmiana firmy, której wcześniej nie było w internecie wcale.
Klient nazywa się Drims. Robi drzwi. Drzwi na wymiar, produkowane w Polsce, o nietypowych kształtach i designie – sześcioskrzydłowe, łukowate, zabytkowe rekonstrukcje dla konserwatorów, drzwi z palety RAL w każdym kolorze, drzwi w stylu angielskim z koronami i zdobieniami, drzwi do mieszkań premium, drzwi do kamienic, drzwi, które kochają architekci ze względu na nieograniczone możliwości aranżacji. Jeśli da się to zaprojektować, oni to zrobią. Ceny startują od 3 000 zł za sztukę i idą w górę w zależności od skomplikowania projektu.
10 lat temu Drims nie miał strony. Nie miał reklam. Nie miał wizytówki w Google. Miał jedno: dobry produkt i klientów, którzy polecali go dalej. To było ich jedyne źródło sprzedaży. Przez te 10 lat firma przeszła pełną cyfrową zmianę – od stolarni żyjącej z poleceń do silnego gracza widocznego w całej północno-wschodniej Polsce. Historia obejmuje dwa etapy właścicielskie: do około 2023 roku Drims prowadził Jacek Domański, a od 2023 firma działa pod nowym właścicielem.
Nie masz czasu na czytanie? Oto wersja dla zapracowanych:
Ten artykuł jest ważny, ale wiem, że nie masz czasu. Zamiast czytać, możemy w 15 minut na żywo sprawdzić, ilu klientów miesięcznie tracisz na rzecz konkurencji i dlaczego.
Pokaż mi, gdzie uciekają moje pieniądze →Ten artykuł to opowieść o tym, jak postawiliśmy marketing online firmy drzwiarskiej od zera – co zrobiliśmy w którym roku, co działało, co nie zadziałało, czego bym dziś nie zrobił tak samo. Plus szczera prawda: 10-letnia obecność w internecie nie jest projektem na 6 miesięcy. To kapitał, który się buduje cierpliwie i którego nie można zbudować “od tak”.
Jeśli prowadzisz tradycyjną firmę premium, ten case warto czytać jak historię budowania obecności w internecie rok po roku – bez skrótów, bez sztuczek i bez obietnicy, że da się odtworzyć 10 lat kapitału w jeden kwartał.

Rok zero – firma, która żyła z poleceń
2015 rok. Drims to wtedy mała stolarnia premium prowadzona przez Jacka Domańskiego. Produkują drzwi na wymiar, mają kilka stałych architektów, którzy ich polecają, i kilkudziesięciu zadowolonych klientów rocznie. To wystarcza – firma działa, mechanizm poleceń kręci się sam. Jacek nie szuka marketera, ale wie, że internet to przyszłość i nie chce zostać w tyle.
Jak wygląda obecność Drimsa w sieci w tamtym momencie?
- Strona: brak (jest tylko prosty landing, którego prawie nikt nie znajduje w Google)
- Google Ads: brak
- SEO: brak – strona nie wyświetla się na żadne sensowne hasło
- Google Business Profile (wizytówka): brak
- Social media: kilka zdjęć na Facebooku raz na pół roku

Mocnymi stronami firmy są: produkt (naprawdę nieprzeciętny – robią drzwi na wymiar w niestandardowych kształtach, których nie robi praktycznie nikt w Polsce w segmencie premium) i polecanie (architekci wracają z kolejnymi projektami, klienci dzwonią z numerów dostanych od znajomych).
Słabymi stronami są: brak stałego, rosnącego źródła klientów. Jeśli polecenia spadną – bo np. zmieni się sytuacja jednego architekta, który polecał najwięcej – firma zaczyna mieć puste tygodnie.
Jacek dzwoni do mnie z prostym pytaniem: “Da się to jakoś ruszyć z internetem? Bo widzę, że konkurencja zaczyna mieć reklamy w Google, a my dalej tylko z poleceń.”
To był początek 10-letniej historii.

Etap 1: Pierwsza strona internetowa (2016–2017)
Pierwsza rzecz – strona. I tutaj od razu padło ważne pytanie strategiczne: tania strona z generatora, czy poważna inwestycja w stronę, która oddaje, że to firma drzwi premium?
Tania strona z generatora to typowy ruch firm, które dopiero wchodzą w internet. „Najpierw zobaczymy, czy to w ogóle działa, potem zainwestujemy.” Brzmi rozsądnie, ale jest pułapką. Tania strona, która wygląda jak template z 2010 roku, źle pozycjonuje firmę premium. Klient, który szuka drzwi od 3 000 zł za sztukę (a do projektów premium 6–12 tys.), wchodzi na taką stronę i… zamyka kartę. Pierwszy ekran ma zbudować zaufanie. Tania strona tego nie zrobi.
Postawiliśmy więc na stronę porządną. Nie najtańszą, ale taką, która komunikuje: to nie jest firma od byle drzwi. Logo, czcionki, kolory dopasowane do percepcji marki premium. Pierwsze portfolio z autentycznymi zdjęciami z realizacji (na początku skromne, ale prawdziwe). Sekcje: O firmie, Oferta, Realizacje, Kontakt.
I tu pierwsza lekcja, którą Drims dostał na własnej skórze:
To, o czym czytasz, to nie teoria. To Twój biznes.
Zanim wydasz kolejną złotówkę na reklamy, sprawdźmy, czy Twoja strona nie jest dziurawym wiadrem. Mogę to dla Ciebie bezpłatnie zdiagnozować w 15 minut.
Sprawdź szczelność mojego marketingu →Strona to nie projekt jednorazowy. To jest „głośnik” Twojej firmy w internecie. I jeśli przez 7 lat nie dodasz nowych zdjęć z realizacji, ten głośnik gra wciąż tę samą piosenkę. Klient, który wraca po roku, widzi to samo. Klient, który porównuje Cię z konkurencją, widzi że tamten ma świeże portfolio z 2024, a Ty z 2017.
Na początku tego nie wiedzieliśmy. Dziś bym to powiedział od razu na pierwszym spotkaniu.
Etap 2: Pierwsze Google Ads – telefon zaczyna dzwonić od obcych (2016–2019)
Strona postawiona, mamy gdzie kierować ruch. Czas na pierwsze Google Ads.
Tutaj kluczowa decyzja: na jakie słowa kluczowe puszczamy reklamy? Drims może robić wszystko – drzwi wewnętrzne, drzwi ukryte, drzwi do kamienic, drzwi z koronami, drzwi pancerne. Pokusa: lecimy na wszystko, niech Google się zorientuje, co konwertuje.
Sprawdzę ile nowych klientów może Ci przynieść reklama w Google i SEO
10-minutowa rozmowa telefoniczna. Konkretne liczby dla Twojej branży i okolicy
- Twój telefon nie dzwoni, a wiesz, że konkurencja ma więcej klientów
- Masz stronę internetową, ale nikt się z Tobą nie kontaktuje
- Nie wiesz czy reklamy w Google się opłacają, boisz się przepalić pieniądze
- Ile osób miesięcznie szuka Twoich usług w Twojej okolicy
- Dokładny koszt pozyskania 1 klienta w Twojej branży
- Czy inwestycja w Google Ads da Ci zysk
- Plan działania na pierwsze 30 dni
Złe podejście. Drogi sposób uczenia się rynku.
Zamiast tego usiedliśmy z klientem i przeprowadziłem klasyczny wywiad biznesowy: na czym Drims realnie zarabia najwięcej? Jakie typy drzwi mają największą marżę? Jakie projekty są dla nich „chleb i masło”, a jakie są okazjonalne? Czego po prostu nie chcą reklamować, bo mają tego za dużo i nie nadążają z produkcją?
Z tej rozmowy wyszły dwie kategorie, na które warto puszczać reklamy: drzwi na wymiar (premium, marżowe, niestandardowe kształty) i drzwi ukryte (modne wtedy, klienci często szukali ich z polecenia architekta). Dorzuciliśmy też drzwi do kamienic (nisza zabytkowa, którą później rozbudowaliśmy w pełnowartościową specjalizację firmy).

Pierwszy budżet reklamowy: kilkaset złotych miesięcznie. Mało, ale wystarczająco, żeby zobaczyć, czy to w ogóle działa.
Po dwóch miesiącach telefon Drimsa zaczyna dzwonić od obcych ludzi. Nie znajomych. Nie z polecenia. Ludzi, którzy wpisali w Google „drzwi ukryte Warszawa” i kliknęli reklamę. Jacek dzwoni do mnie podekscytowany: „Słuchaj, dwie nowe wyceny w tym tygodniu. Pierwszy raz w życiu klient zadzwonił, bo zobaczył nas w Google.”
To był moment, w którym Drims przestał być firmą żyjącą tylko z poleceń. Internet zaczął wnosić pierwsze realne zapytania.
Etap 3: SEO i wizytówka Google – budujemy autorytet (2019–2022)
Google Ads działa, ale to drogie. Płacisz za każdy klik. Im więcej konkurencji w branży, tym wyższy koszt jednego zapytania. W branży drzwiarskiej, gdzie konkurencja gęstnieje co rok, koszt kliknięcia rośnie.
Więc równolegle zacząłem budować SEO – bezpłatne pozycje w Google, które nie wymagają płacenia za klik. SEO jest dokładnie odwrotną dźwignią niż Ads:
- Google Ads: wyniki od pierwszego dnia, ale płacisz cały czas. Jak wyłączysz, ruch znika.
- SEO: wyniki dopiero po 6–12 miesiącach, ale potem ruch zostaje. To kapitał, nie wydatek.
Strategia była prosta: dominacja po słowach kluczowych „typ drzwi + region”. Dla każdej ważnej kategorii – drzwi ukryte, drzwi na wymiar, drzwi ze szkłem LCD, drzwi loftowe, drzwi przesuwne, drzwi wysokie – zrobiliśmy osobną podstronę. Każda z porządną treścią (kiedy warto, ile kosztują, dla kogo, jak wyglądają), z prawdziwymi zdjęciami realizacji (na ile mieliśmy materiał), z wyróżnikami Drimsa wpisanymi naturalnie w tekst. Targetowaliśmy konkretnie Mazowsze i Podlasie – Warszawa, Białystok, Łomża, Siedlce, Suwałki, plus wszystkie mniejsze miejscowości, w których są klienci kupujący drzwi premium.

Drugi krok – Google Business Profile (kiedyś „Wizytówka Google”, potocznie GMB). Wtedy GMB dopiero zyskiwało na znaczeniu, mało firm drzwiarskich z niej korzystało. Założyliśmy profil, wypełniliśmy WSZYSTKIE pola (usługi, opis, godziny, zdjęcia), zaczęliśmy publikować aktualizacje raz na 2 tygodnie. Drobiazgi, ale Google premiuje aktywne wizytówki.
I trzeci, najmocniejszy klocek tego okresu – promocje sezonowe na klamki. Drims sprzedaje drzwi z klamkami, ale klamka może być różna – od standardowej do dizajnerskiej. W okresie remontowym (wiosna, jesień) puszczaliśmy promocje typu „kup drzwi w Drims, klamka X w cenie”. Brzmi błaho, ale to realnie konwertuje. Klient, który waha się między dwoma producentami drzwi, wybiera tego z bonusem.
To była jedna z pierwszych rzeczy, którą sami zauważyliśmy: w branży premium klient nie wybiera „najtaniej”. Wybiera „najlepszą wartość za swoje pieniądze”. Klamka gratis to nie obniżka – to dorzucenie wartości. I to zadziałało lepiej niż obniżka procentowa.
Etap 4: Nisze, partnerstwo i szczera rozmowa (2023–2025)
2023 rok. Drims jest już po zmianie właścicielskiej i wchodzi w nowy etap rozwoju. Firma ma już:
- Stronę z 20+ podstronami zoptymalizowanymi pod SEO
- Stabilną kampanię Google Ads (search + GMB)
- Aktywną wizytówkę z opiniami i regularnymi postami
- Stałe portfolio zapytań przez internet
Wygląda na to, że można się zatrzymać. „Działa, daj nam spokój.” Ale tu właśnie zaczyna się ciekawa część.
Marketing to głośnik, nie generator. Wzmacnia to, co jest u Ciebie.
A u Drimsa są jeszcze nisze, których nikt w Polsce nie obsługuje porządnie.
Pierwsza nisza: drzwi zabytkowe i rekonstrukcje dla konserwatorów. Konserwator zabytków zwykle wymaga: „proszę zrobić drzwi dokładnie takie same, jakie są tu teraz, co do milimetra”. Większość producentów odmawia – nieopłacalne, każdy projekt to indywidualny szablon, czasochłonne, problematyczne. Drims to potrafi i robi. To stało się jednym z najmocniejszych wyróżników firmy – w segmencie kamienic warszawskich i podlaskich praktycznie nie ma konkurencji, która podejmie się rekonstrukcji historycznych drzwi. Postawiliśmy dedykowaną podstronę „Drzwi zabytkowe – rekonstrukcje dla kamienic i konserwatorów” z przykładami realizacji.

Druga nisza: styl angielski. Korony, zdobienia, gruby zarys, paleta kolorów RAL. Coraz więcej klientów premium (właściciele domów z prawdziwymi pieniędzmi, nie z kredytem) szuka tego stylu. Konkurencja w tym segmencie – mała. Druga podstrona, drugi temat content marketingowy.
I tu doszedłem do momentu, w którym marketing dotyka limitu możliwości Drimsa jako klienta partnera. Po zmianie właścicielskiej tempo wewnętrznych procesów wyhamowało – duża zmiana zarządcza w firmie produkcyjnej rzadko obywa się bez okresu „przeorganizowania siebie”.
Przez rok 2023 prosiłem o nowe zdjęcia z realizacji. Mówiłem: „Pani Magdo, montażyści jeżdżą do klientów, niech zrobią telefonem 3–4 zdjęcia po skończonej robocie. Pchnijcie mi je. Każde zdjęcie to materiał na stronę, na reklamy, na wizytówkę.” Magda obiecywała. Montażysta zapominał. Albo robił zdjęcia słabe.
Przez 12 miesięcy nie dostałem ani jednego nowego zdjęcia. Używam starych, a niektóre miały już 7 lat.
I tu właśnie wchodzi suwak odpowiedzialności.
To moja własna metafora, której używam ze wszystkimi klientami.
Im więcej płacisz agencji, tym mniej decyzji bierzesz na siebie. Im mniej płacisz, tym więcej musisz zrobić sam.
Drims jest tu w środku suwaka – płaci za moją obsługę, ale niektóre rzeczy MUSZĄ wyjść z firmy. Zdjęcia to jedna z nich. Marketer nie pojedzie do klienta z aparatem. Marketer nie wymusi na montażyście, żeby wyciągnął aparat. Marketer może tylko prosić, przypominać, motywować – i jeśli to nie zadziała, używać tego, co ma.
2024 rok przyniósł zmianę. Pani Magda wzięła kwestię zdjęć osobiście – zaczęła dzwonić do klientów po montażu, zbierać materiały, koordynować z montażystami. Architekci, którzy projektowali z Drimsem, zgodzili się udostępniać rendery 3D i wizualizacje (te „spacery wirtualne” po wnętrzu z drzwiami Drimsa). I to działa.
Druga rzecz w tym okresie – system zbierania opinii. Drims miał 5 opinii w wizytówce. Jedna negatywna ciągnęła rating do 3,7 (zamiast 4,2+). Statystyki w wyszukiwarce się sypią, koszt reklam rośnie, bo Google premiuje wizytówki z wyższym ratingiem.
Wdrożyliśmy: SMS z linkiem do opinii. Po każdym zakończonym montażu (gdy mamy potwierdzenie od montażysty, że wszystko poszło dobrze i klient jest zadowolony), pani Magda wysyła SMS z króciutkim linkiem – wystarczy kliknąć i klient od razu trafia na formularz opinii Google. Bez wpisywania, bez szukania. Trzy ruchy palcem.
To brzmi błaho. To zmieniło rating wizytówki w ciągu 6 miesięcy.
Wyniki

Konkret, jeśli mam dorzucić cyfry od ręki: Drims 10 lat temu robił 0 zapytań przez internet. Dzisiaj internet to główne źródło nowych klientów – i to klientów spoza dotychczasowej sieci poleceń, czyli z całego Mazowsza, Podlasia i sąsiednich województw. Polecania dalej działają (i to dobrze – bo dobry produkt to dobry produkt), ale stanowią mniejszość. Internet wziął na siebie ciężar pozyskiwania nowych klientów i sprawił, że Drims jest dziś rozpoznawalny w segmencie drzwi premium na całej północno-wschodniej Polsce.

Co bym zrobił inaczej, gdybym zaczynał teraz
Szczerze, bez koloryzowania.
Po pierwsze – od pierwszego dnia ustaliłbym z klientem system zdjęć. Nie „prosimy o materiały, jak będą”. Konkretnie: „Po każdym montażu montażysta robi 3 zdjęcia. Wysyłam SMS z linkiem. Bez tego nie da się prowadzić marketingu firmy premium.” To NIE jest opcja. To jest część kontraktu, nie życzenia.
Po drugie – wziąłbym się za opinie wcześniej. Czekaliśmy z tym 5 lat. Powinniśmy byli wdrożyć system SMS-owy od momentu założenia wizytówki. Każda opinia w Google to czasu zaoszczędzonego w przyszłości na obronę reputacji.
Po trzecie – od początku otwarłbym dwa fronty SEO równolegle: ogólny („drzwi na wymiar Warszawa”) i niszowy („drzwi zabytkowe konserwator”). Czekaliśmy z niszą do 2023, bo brakowało materiałów. Niepotrzebnie – można było zacząć budować SEO ze skromnymi materiałami i dorzucać je w trakcie.
Po czwarte – bardziej naciskałbym na to, żeby klient prowadził swoją „księgę realizacji”. To znaczy: po każdym projekcie spisać krótki opis (architekt, miasto, model drzwi, ciekawostka). Nie raz na rok, gdy potrzeba zrobić podsumowanie. Na bieżąco. To zajmuje 5 minut po każdym zleceniu, a daje materiał na 10 podstron, 50 postów w social mediach, 20 case studies.
Niczego, czego bym nie zrobił, jak zrobiłem? Trudno mi takie znaleźć. Strategia z 2016 roku była dobra. Tempo było rozsądne. Tylko detale – zdjęcia, opinie, systematyczność – można było zrobić szybciej.
Lekcje dla innej firmy drzwi na wymiar premium. Jak robić marketing w firmie, która sprzedaje drzwi?
Jeśli prowadzisz firmę premium B2C w branży, gdzie klient kupuje raz na życie (drzwi, okna, kuchnia, instalacja fotowoltaiczna, basen, sauna) – kilka rzeczy z historii Drimsa, które się przekładają na Twój biznes:
1. Marketing online firmy premium to projekt na lata, nie na 6 miesięcy
Jeśli ktoś Ci obiecuje „pierwszą stronę Google w 3 miesiące” za 1990 zł – to ściema. SEO premium dla firmy niszowej zajmuje 12–18 miesięcy do widocznych efektów. Google Ads daje wyniki od razu, ale jest drogie i nie da się go zwiększyć bez gwałtownego wzrostu kosztów. Realna budowa obecności w sieci dla firmy premium to perspektywa 3–5 lat. Z Drimsem to 10 lat. Każdy rok inwestycji to mniejszy koszt pozyskania klienta w przyszłości.
2. Suwak odpowiedzialności decyduje o wyniku
Nawet najlepszy marketer nie zrobi Ci zdjęć, nie napisze opisu realizacji, nie podejmie decyzji, w jakich projektach się specjalizować. To Twoja część. Jeśli płacisz mi (lub komukolwiek) za marketing, ale przez rok nie wysyłasz materiałów, to wynikiem są kampanie powtarzające w kółko ten sam zestaw zdjęć z 2017 roku. Klient widzi to. Konkurencja widzi to.
3. Polecania nie znikną – ale przestaną wystarczać
Drims w 2015 żył wyłącznie z poleceń i było ok. W 2025 dalej dostaje polecenia i to świetnie. Ale gdyby przez te 10 lat oparł całą strategię tylko na poleceniach, nie rósłby tak. Internet stał się niezależnym źródłem zapytań – i to ono pozwoliło firmie urosnąć. Nie zamiast poleceń. Razem z nimi.
4. Premium nie wybiera „najtaniej”. Wybiera „bez ryzyka”
Klient, który zamawia drzwi od 3 000 zł za sztukę w górę (a do projektów premium 6, 8, 12 tys.), nie chce „najtańszego”. On chce mieć pewność, że nie zrobi błędu. Strona, wizytówka, opinie, portfolio – to wszystko buduje tę pewność. Im więcej materiałów (autentycznych, świeżych, konkretnych), tym mniej ryzyka czuje klient, tym chętniej dzwoni. Marketing premium = redukcja ryzyka percepcyjnego u klienta.
5. Promocje sezonowe biją wieczne kampanie
„Promocja na klamki” (jak w Drimsie) działa lepiej niż „kampania zniżkowa cały rok”. Dlaczego? Bo wieczna promocja przestaje być promocją. Sezonowy bonus tworzy poczucie okazji – „warto kupić teraz”. Drims puszcza klamki gratis w okresie remontowym (marzec–maj, wrzesień–październik). I to są jego najlepsze miesiące w sprzedaży.

Powiązane materiały na Digadzie
Jeśli działasz w tradycyjnej branży usługowej albo premium, zobacz też:
- Strona internetowa dla firmy budowlanej. 7 elementów, które powinna zawierać.
- Reklama firmy budowlanej w 2026 – 7 przykładów, koszty i sprawdzone sposoby
- Jak wyróżnić firmę budowlaną na tle konkurencji?
- Ile kosztuje reklama w Google dla małej firmy? Cennik 2026
Twoja firma robi rzeczy premium? Napisz
Drims to przykład firmy, która 10 lat temu nie miała w internecie nic. Dzisiaj jest jednym z silniejszych graczy w branży drzwiarskiej premium na Mazowszu i Podlasiu, a internet jest jej głównym źródłem nowych klientów. Cyfrowa zmiana firmy nie wzięła się z trendu ani z jednego dobrego ruchu. Każdy rok 10-letniej współpracy to była zwykła, mozolna, krok po kroku robota – z dwóch stron, partnerska.
Jeśli prowadzisz firmę premium (drzwi, okna, kuchnie, fotowoltaika, sauna, basen, projektowanie wnętrz, cokolwiek, co kupuje się raz na życie i co buduje się tygodniami) – i czujesz, że internet to wciąż dla Ciebie niezrozumiany obszar – napisz lub zadzwoń.
Pierwszy 30-minutowy audyt jest bezpłatny i bez zobowiązań. Bez gadek marketingowych. Bez „pakietów” za 1990 zł. Kawa na ławę – opowiesz mi, jak wygląda Twój biznes, co robisz dobrze, co Cię boli. Powiem Ci, co realnie można zrobić, ile to kosztuje i ile zajmie czasu. Bez koloryzowania.
Bo Twoja firma zasługuje na marketing, który buduje obecność na lata. Nie na sprint, który spali budżet i nic nie zostawi.
Masz pytania? Skontaktuj się
E-mail: [email protected]
Wolisz kontakt telefoniczny? Zostaw numer telefonu na czacie a oddzwonię.
