Pomagam firmom od opróżniania mieszkań zdobywać zlecenia. Bez ściemy.

Zadbam o to, żeby zlecenia spływały regularnie, a nie raz na jakiś czas.

Koniec z tym, że raz masz trzy mieszkania w jednym tygodniu, a potem dwa tygodnie cisza i ekipa się obija. Zajmuję się jedną rzeczą: ściąganiem zleceń do firm od opróżniania. Ty ogarniasz wywózki i ekipę, ja dbam o to, żeby było co wozić.

Pogadajmy o mojej firmie →

Żadnych umów na rok. Żadnego lania wody. Pokazuję twarde liczby z kont reklamowych, a nie kolorowe prezentacje.

Wiem doskonale, jak to u Ciebie wygląda.

Raz lecisz od rana – jedno mieszkanie po zmarłym, drugie po zbieraczu, kontener już zamówiony, ekipa w trzech miejscach naraz. A za chwilę telefon milknie i patrzysz, czy w ogóle coś wpadnie w przyszłym tygodniu.

Robisz to porządnie. Wchodzisz tam, gdzie inni kręcą nosem, ogarniasz syf, po którym normalny człowiek by uciekł, i zostawiasz puste, czyste mieszkanie. A i tak ktoś, kto bierze byle jak i taniej, sprząta Ci zlecenie sprzed nosa – bo akurat był wyżej, kiedy rodzina szukała kogoś na telefonie.

Pewnie próbowałeś już to nagłośnić. Ktoś zrobił stronę, ktoś wrzucał ogłoszenia, ktoś poklikał coś na Facebooku. Obietnic było dużo, telefonów mało. Zostały faktury i przekonanie, że to nie dla Ciebie.

Wiem, jak to wygląda. I wiem, dlaczego tamto nie zadziałało.

Bo Twojego klienta nie złapiesz ulotką.

Większość ludzi od marketingu nie ma pojęcia, jak w ogóle trafia do Ciebie zlecenie. Wrzucają Twoją firmę do jednego worka z każdą inną i puszczają „opróżnianie mieszkań” na całe województwo.

A do Ciebie nie dzwoni ktoś, kto sobie spokojnie przegląda internet. Dzwoni córka, która straciła mamę i musi oddać mieszkanie do końca miesiąca. Dzwoni zarządca, któremu lokator zostawił trzy pokoje gratów. Dzwoni człowiek po dziadku-zbieraczu, który nie wie, od czego zacząć. Każdy z nich ma to do ogarnięcia na już – bierze telefon, wpisuje „opróżnianie mieszkań [miasto]” i dzwoni do pierwszego, który wygląda na ogarniętego i odbierze.

Jak Cię tam nie ma, albo trafia na stronę-widmo bez numeru – dzwoni do następnego. A zwykła agencja przepali Twój budżet na ludzi z drugiego końca województwa, którzy szukają, gdzie wywieźć stary tapczan za darmo, i wyśle Ci raport, że było dużo „kliknięć”.

Ja zaczynam od tego, kto i kiedy realnie do Ciebie dzwoni. I pod to ustawiam wszystko.

A jest jeszcze coś, czego nie powie Ci żadna agencja.

Bo sami się do tego nie przyznają. Większość agencji w ogóle się nie specjalizuje. Dziś obsługują ogrodnika, jutro sklep internetowy, pojutrze psiego fryzjera. A to są zupełnie różne światy — w jednym robotę robi social media, w drugim newsletter, a u Ciebie dzwoniący telefon z wizytówki i reklam w Google.

Wierzę, że taka agencja się stara. Ale jest nieskuteczna z prostego powodu: zanim zbierze dane o tym, co u Ciebie naprawdę działa — a te dane są na wagę złota — mijają miesiące, czasem lata. Cały ten czas płacisz za ich naukę. I zwykle wcześniej kończy Ci się cierpliwość niż im pomysły.

U mnie tego problemu nie ma, bo te dane już mam.

ponad 35 000 zł tyle przepuściłem przez Google Ads w firmach od opróżniania — pilnując tych pieniędzy jak własnych. Dlatego wiem, które reklamy przynoszą realne zlecenie, a które tylko zbieraczy darmowych wywózek.

Nie wierzysz, że da się to wiedzieć z góry? To prosta matematyka. Marketing to nie magia, tylko dane — wygrywa ten, kto ma ich więcej w Twojej branży. Ja ten budżet już przepaliłem, żeby wiedzieć, co działa. Ty dostajesz gotowy wynik, bez płacenia za moją drogę do niego.

Podejmując współpracę ze mną, nie kupujesz eksperymentu. Kupujesz lata doświadczenia i gotowy system zleceń z Google, który działa od pierwszego dnia.

Co realnie kupujesz? System zleceń z Google.

Nie pojedyncze usługi z cennika. Jeden, spójny system, który składałem latami na realnych danych z tych kampanii. Składa się na niego kilka rzeczy — każda dopięta tak, żeby na końcu robiła jedno: spływające zlecenie.

Mapy Google, które łapią ludzi z Twojego rejonu

Większość zleceń idzie z mapy i z telefonu. Poukładam Twoją wizytówkę tak, żeby przy „opróżnianie mieszkań [miasto]” czy „wywóz mebli” pokazywała się jako pierwszy, pewny wybór – i wyglądała na firmę, która wie, co robi.

Reklamy dla tych, którzy mają to do ogarnięcia teraz

Reklamy w Google tylko na konkretne sytuacje: po zmarłym, po spadku, opróżnianie na cito, współpraca z zarządcami. Trafiamy do ludzi z realnym zleceniem z Twojej okolicy, nie do zbieraczy darmowych wywózek.

Strona, która pokazuje, że można Ci zaufać

Krótko i jasno: co robisz, jak szybko przyjeżdżasz, że ogarniasz wszystko od A do Z razem ze sprzątaniem i wywozem. Zdjęcia z realizacji i wielki numer telefonu. Bo rodzina po zmarłym szuka kogoś, kto zdejmie jej to z głowy.

Sprawdzanie, czy ludzie naprawdę dzwonią

Nie liczę kliknięć. Liczę telefony. Widzę, która reklama przyniosła zlecenie na mieszkanie po zbieraczu, a która tylko paliła kasę – i tę drugą gaszę.

Raport podany ludzkim językiem

Raz w miesiącu krótko: tyle poszło na reklamy, tyle było telefonów, tyle średnio kosztował klient. Bez tabel i wykresów, na które nie masz czasu.

To nie kilka osobnych usług. To jeden system, w którym każdy element wzmacnia pozostałe — i dlatego działa.

Sekret? Nie tylko nalewam wody. Łatam dziury.

Większość myśli, że marketing to wlewanie wody do lejka — im więcej ruchu, tym więcej klientów. Tylko że lejek przecieka. Możesz dokładać do reklam i lać coraz więcej, a na dół i tak kapie ledwie kropla.

Dziurawy lejek — klienci wyciekają
Marketing, który tylko ściąga ruch. Wolna strona, słabe opinie, oferta gorsza od sąsiada — klienci wyciekają dziurami.
Załatany lejek — spływa dużo więcej
Ten sam ruch, ale lejek załatany — lepsza oferta, lepsze opinie, szybsza strona. Na dół spływa dużo więcej.

Dosypywanie pieniędzy do takiego lejka to wlewanie wody do dziurawego wiadra. Dlatego ja zaczynam od czego innego: najpierw zatykam dziury.

Przekonaj się na liczbach

Marketing bez łatania jak większość agencji
  • Budżet Google Ads 2 000 zł
  • Wejścia na stronę 1 000
  • Konwersja 2%
  • Zapytania 20
  • Koszt jednego zapytania 100 zł
Mój system załatany lejek
  • Budżet Google Ads 2 000 zł
  • Wejścia na stronę 1 000
  • Konwersja 4%
  • Zapytania 40
  • Koszt jednego zapytania 50 zł

Obie firmy płacą Google dokładnie tyle samo. Jedna ma 20 telefonów, druga 40 — i to dwa razy taniej za każdy. Cała różnica? Dziurawe wiadro.

Na tym polega mój system: pilnuję każdego etapu — od reklamy, przez wizytówkę i stronę, po to, czy klient w ogóle do Ciebie oddzwoni. Bo na koniec dnia liczy się jedno: czy Twój telefon dzwoni.

Nie obiecuję. Pokazuję, jak jest.

To nie są wyliczenia z palca ani obrazki z internetu. Tak wyglądają realne wyniki firmy od opróżniania, którą prowadzę. Surowy zrzut z konta: ile telefonów, ile to kosztowało, co z tego wyszło.

Konto firmy od opróżniania w Google Ads – realne kampanie z kilku miast i realne telefony.

Konto firmy od opróżniania w Google Ads – realne kampanie z kilku miast i realne telefony.

Ile czasu musisz mi dać? Pół godziny.

Dasz mi dostęp do tego, co masz – wizytówki czy strony. Krótki formularz wypełnisz w minutę. Potem siadamy na 30 minut, telefon albo kawa, i opowiadasz mi, jakie zlecenia lubisz najbardziej – po zmarłych, większe metraże, stała współpraca z zarządcami – a czego wolisz nie brać.

I tyle z Twojej strony. Ty wracasz do ekipy i wywózek, ja siadam u siebie i robię swoje. Jak będę czegoś potrzebował, dostaniesz krótkiego SMS-a. Nie będę zawracał Ci głowy.

Dlaczego możesz mi zaufać?

  • Nie obiecuję klientów „od jutra” — tak kuszą tylko ci, co biorą kasę i nie dowożą. Umawiam się na 6 miesięcy, bo tyle uczciwie trzeba, żeby to zapracowało. Zaangażowanie poznasz po tym, jak długo ktoś chce z Tobą pracować — nie po obietnicach na już.
  • Nie uczę się Twojej branży za Twoje pieniądze. Wiem, czym różni się zlecenie po zmarłym od stałej współpracy z zarządcą i jak trafić do jednego i drugiego.
  • Rozliczam się z efektu. Chcę tego samego co Ty – żeby dzwonił telefon i ekipa miała robotę.
  • Mówię wprost, ile kosztuje moja praca. Zero ukrytych opłat, zero niespodzianek na fakturze.

Od czego zacząć marketing firmy od opróżniania mieszkań?

W tej branży klient często jest pod presją: po zmarłym, po zbieraczu, przy terminie oddania mieszkania. Marketing musi budować zaufanie, pokazywać dyskrecję i szybko prowadzić do telefonu.

Wszystkie artykuły z klastra opróżniania mieszkań

Tu zbieram poradniki o Google Ads, stronie, wizytówce, kosztach i zleceniach dla firm od opróżniania mieszkań. Kategorie porządkują blog, ale to ta strona jest docelowym hubem SEO.

Chcesz, żeby zlecenia w końcu spływały regularnie?

Zostaw numer i wpisz adres strony albo wizytówki, jeśli masz. Zadzwonię, pogadamy chwilę i powiem prosto z mostu, co da się z tym zrobić. Bez ciśnienia i bez zobowiązań.


Wolisz od razu wybrać konkretną godzinę na rozmowę? Kliknij i zarezerwuj 15 minut →

Pytania, które pewnie masz

Ile to kosztuje?

Prosto: stała kwota miesięcznie za moją pracę, plus budżet, który w całości idzie do Google na reklamy. Jak ktoś obiecuje Ci zlecenia za 500 zł – uciekaj. Konkretną kwotę podam po krótkiej rozmowie, bo zależy od miasta i tego, ilu masz konkurentów w okolicy.

Jak szybko będą zlecenia?

Pierwsze telefony z map i reklam zwykle w dwa-trzy tygodnie. Na pełnych obrotach po 2-3 miesiącach, kiedy zbierzemy dane i dostroimy, co dowozi najlepsze zlecenia.

Muszę podpisać umowę na rok?

Nie na rok — umawiam się na minimum 6 miesięcy. I zaraz powiem, dlaczego to gra na Twoją korzyść, nie moją. Jeśli ktoś obiecuje, że zaleje Cię klientami „od jutra” — uciekaj. To ten sam typ, co już raz wziął kasę i nie dowiózł efektów. Pierwsze telefony z reklam przyjdą szybko, ale żeby cały system rozkręcił się w pełni — wizytówka wysoko w mapach, opinie, pozycje w Google — potrzeba 2-3 miesięcy. I z każdym kolejnym miesiącem działa mocniej, bo zbieram dane i skaluję to, co generuje efekt. To trochę jak z posadzonym drzewem: nie zerwiesz owoców tydzień po wkopaniu, ale jak dasz mu czas, to owocuje co roku. Te 6 miesięcy to nie smycz — to uczciwe minimum, żeby było co oceniać. Czas tu pracuje dla Ciebie. A zaangażowanie agencji poznasz po tym, jak długo chce z Tobą pracować — kto szuka tylko szybkich strzałów, ten nie myśli o Twojej firmie na dłużej.

Muszę się na tym znać?

Nie. Ty masz ogarniać mieszkania i ekipę. Pilnowanie, żeby telefon dzwonił, to moja działka.