Pomagam firmom budowlanym i remontowym zdobywać zlecenia. Bez ściemy.

Zadbam o to, żeby kalendarz zapełniał się zleceniami – i to takimi, które chcesz brać.

Koniec z tym, że raz masz roboty na pół roku w przód, a potem szukasz, czym zająć ekipę. Zajmuję się jedną rzeczą: ściąganiem zleceń do firm budowlanych. Ty budujesz, ja dbam o to, żeby było co budować.

Pogadajmy o mojej firmie →

Żadnych umów na rok. Żadnego lania wody. Pokazuję twarde liczby z kont reklamowych, a nie kolorowe prezentacje.

Wiem doskonale, jak to u Ciebie wygląda.

Ekipa na budowie, materiał miał być na wczoraj, inwestor dzwoni co godzinę – a Ty między jednym a drugim telefonem próbujesz jeszcze ogarnąć, skąd wezmą się zlecenia na jesień. Raz masz pełne ręce roboty, raz gonisz za czymkolwiek, żeby ludzie nie stali.

Robisz solidnie. Stawiasz tak, że się nie sypie, kończysz w terminie, ludzie polecają. A i tak ktoś, kto robi byle jak i obiecuje taniej, podbiera Ci zlecenia – bo akurat to jego inwestor znalazł pierwszego.

Pewnie próbowałeś już to nagłośnić. Ktoś zrobił stronę, ktoś wrzucił ogłoszenia, ktoś poklikał na Facebooku. Obietnic dużo, konkretnych zapytań mało. Zostały faktury i przekonanie, że szkoda zachodu.

Wiem, jak to wygląda. I wiem, dlaczego tamto nie zadziałało.

Bo zlecenia na budowę nie bierze się z marszu.

Większość ludzi od marketingu wrzuca Twoją firmę do jednego worka i puszcza „usługi budowlane” na oślep. Ściągają tym ludzi, którzy szukają najtaniej i będą się targować o każdą złotówkę.

A Twój dobry klient tak nie działa. Zanim w ogóle zadzwoni, sprawdza. Ogląda zdjęcia tego, co już zrobiłeś, czyta opinie, patrzy, czy wyglądasz na firmę, której można powierzyć dom albo remont za grube pieniądze. Dopiero jak go to przekona, dzwoni – do dwóch, trzech firm. Jak Cię nie znajdzie albo trafi na pustą stronę bez ani jednego zdjęcia, idzie dalej.

Zwykła agencja tego nie ogarnia. Puści reklamę na całe województwo, ściągnie poszukiwaczy taniochy i pochwali się „wyświetleniami”. A Ty dalej nie masz porządnych zapytań.

Ja ustawiam to tak, żeby trafiali do Ciebie ludzie już przekonani – i gotowi zapłacić za solidną robotę.

A jest jeszcze coś, czego nie powie Ci żadna agencja.

Bo sami się do tego nie przyznają. Większość agencji w ogóle się nie specjalizuje. Dziś obsługują ogrodnika, jutro sklep internetowy, pojutrze psiego fryzjera. A to są zupełnie różne światy — w jednym robotę robi social media, w drugim newsletter, a u Ciebie dzwoniący telefon z wizytówki i reklam w Google.

Wierzę, że taka agencja się stara. Ale jest nieskuteczna z prostego powodu: zanim zbierze dane o tym, co u Ciebie naprawdę działa — a te dane są na wagę złota — mijają miesiące, czasem lata. Cały ten czas płacisz za ich naukę. I zwykle wcześniej kończy Ci się cierpliwość niż im pomysły.

I to akurat moja najmocniejsza działka.

blisko 300 000 zł tyle przepuściłem przez Google Ads w firmach budowlanych — przez całą dekadę pracy w tej jednej branży. Dlatego wiem, które reklamy przynoszą inwestora z realnym zleceniem, a które tylko poszukiwaczy taniochy.

Nie wierzysz, że da się to wiedzieć z góry? To prosta matematyka. Marketing to nie magia, tylko dane — wygrywa ten, kto ma ich więcej w Twojej branży. Ja te niemal 300 tysięcy przepaliłem przez dekadę, żeby wiedzieć, co działa. Ty dostajesz gotowy wynik, bez płacenia za moją drogę do niego.

Podejmując współpracę ze mną, nie kupujesz eksperymentu. Kupujesz lata doświadczenia i gotowy system zapytań z Google, który działa od pierwszego dnia.

Co realnie kupujesz? System zapytań z Google.

Nie pojedyncze usługi z cennika. Jeden, spójny system, który składałem latami na realnych danych z tych kampanii. Składa się na niego kilka rzeczy — każda dopięta tak, żeby na końcu robiła jedno: realne zapytanie od inwestora.

Mapy Google i opinie, które budują wiarę

Przy „firma budowlana [miasto]” czy „remont mieszkania [miasto]” klient patrzy na opinie i zdjęcia. Poukładam wizytówkę tak, żebyś wyglądał na pewną, sprawdzoną firmę, nie przypadkową ekipę.

Reklamy na konkretne, opłacalne roboty

Reklamy w Google na to, na czym zarabiasz: budowa domu, remont pod klucz, elewacje – co tam wolisz – i tylko z Twojego rejonu. Bez przepalania na poszukiwaczy najtańszego fachowca z drugiego końca kraju.

Strona, która pokazuje, co potrafisz

Zdjęcia realizacji, krótko i konkretnie co robisz i gdzie, opinie i wyraźny sposób kontaktu. Tyle, żeby inwestor pomyślał „ci wyglądają na solidnych” i sięgnął po telefon.

Sprawdzanie, czy spływają realne zapytania

Liczę telefony i zapytania z formularza, nie kliknięcia. Widzę, która reklama przyniosła zlecenie na remont, a która tylko paliła kasę – i tę drugą gaszę.

Raport podany ludzkim językiem

Raz w miesiącu krótko: tyle na reklamy, tyle zapytań, tyle średnio kosztowało jedno. Bez tabel i wykresów.

To nie kilka osobnych usług. To jeden system, w którym każdy element wzmacnia pozostałe — i dlatego działa.

Sekret? Nie tylko nalewam wody. Łatam dziury.

Większość myśli, że marketing to wlewanie wody do lejka — im więcej ruchu, tym więcej klientów. Tylko że lejek przecieka. Możesz dokładać do reklam i lać coraz więcej, a na dół i tak kapie ledwie kropla.

Dziurawy lejek — klienci wyciekają
Marketing, który tylko ściąga ruch. Wolna strona, słabe opinie, oferta gorsza od sąsiada — klienci wyciekają dziurami.
Załatany lejek — spływa dużo więcej
Ten sam ruch, ale lejek załatany — lepsza oferta, lepsze opinie, szybsza strona. Na dół spływa dużo więcej.

Dosypywanie pieniędzy do takiego lejka to wlewanie wody do dziurawego wiadra. Dlatego ja zaczynam od czego innego: najpierw zatykam dziury.

Przekonaj się na liczbach

Marketing bez łatania jak większość agencji
  • Budżet Google Ads 2 000 zł
  • Wejścia na stronę 1 000
  • Konwersja 2%
  • Zapytania 20
  • Koszt jednego zapytania 100 zł
Mój system załatany lejek
  • Budżet Google Ads 2 000 zł
  • Wejścia na stronę 1 000
  • Konwersja 4%
  • Zapytania 40
  • Koszt jednego zapytania 50 zł

Obie firmy płacą Google dokładnie tyle samo. Jedna ma 20 telefonów, druga 40 — i to dwa razy taniej za każdy. Cała różnica? Dziurawe wiadro.

Na tym polega mój system: pilnuję każdego etapu — od reklamy, przez wizytówkę i stronę, po to, czy klient w ogóle do Ciebie oddzwoni. Bo na koniec dnia liczy się jedno: czy Twój telefon dzwoni.

Nie obiecuję. Pokazuję, jak jest.

To nie obrazki z internetu. Tak wygląda realne konto Google Ads, które prowadzę — surowy zrzut: kampanie, koszty i co z nich wychodzi.

Realne konto reklamowe, które prowadzę — surowy zrzut, nie obietnica.

Realne konto reklamowe, które prowadzę — surowy zrzut, nie obietnica.

Ile czasu musisz mi dać? Pół godziny.

Dasz mi dostęp do strony czy wizytówki, krótki formularz w minutę. Potem 30 minut rozmowy – mówisz mi, jakie roboty są dla Ciebie najlepsze (domy, remonty, elewacje, podwykonawstwo), na jakim terenie działasz i jakich zleceń wolisz nie brać.

I tyle. Ty wracasz na budowę, ja siadam u siebie. Jak będę czegoś potrzebował – krótki SMS. Bez zawracania głowy.

Dlaczego możesz mi zaufać?

  • Nie obiecuję klientów „od jutra” — tak kuszą tylko ci, co biorą kasę i nie dowożą. Umawiam się na 6 miesięcy, bo tyle uczciwie trzeba, żeby to zapracowało. Zaangażowanie poznasz po tym, jak długo ktoś chce z Tobą pracować — nie po obietnicach na już.
  • Nie uczę się Twojej branży za Twoje pieniądze. Wiem, że inwestor najpierw sprawdza realizacje i opinie, a dopiero potem dzwoni – i pod to ustawiam wszystko.
  • Rozliczam się z efektu. Chcę tego samego co Ty – pełnego kalendarza i porządnych zleceń.
  • Mówię wprost, ile kosztuje moja praca. Zero ukrytych opłat, zero niespodzianek na fakturze.

Chcesz, żeby kalendarz zapełniał się porządnymi zleceniami?

Zostaw numer i wpisz adres strony albo wizytówki, jeśli masz. Zadzwonię, pogadamy chwilę i powiem prosto z mostu, co da się z tym zrobić. Bez ciśnienia i bez zobowiązań.


Wolisz od razu wybrać konkretną godzinę na rozmowę? Kliknij i zarezerwuj 15 minut →

Pytania, które pewnie masz

Ile to kosztuje?

Prosto: stała kwota miesięcznie za moją pracę, plus budżet, który w całości idzie do Google. Jak ktoś obiecuje Ci zlecenia za 500 zł – uciekaj. Konkretną kwotę podam po rozmowie, bo zależy od miasta i konkurencji.

Jak szybko będą zlecenia?

Pierwsze zapytania zwykle w kilka tygodni. Ale że w budowlance decyzje są większe, najlepsze zlecenia rozkręcają się przez 2-3 miesiące, jak uzbiera się opinii i realizacji.

Muszę podpisać umowę na rok?

Nie na rok — umawiam się na minimum 6 miesięcy. I zaraz powiem, dlaczego to gra na Twoją korzyść, nie moją. Jeśli ktoś obiecuje, że zaleje Cię klientami „od jutra” — uciekaj. To ten sam typ, co już raz wziął kasę i nie dowiózł efektów. Pierwsze telefony z reklam przyjdą szybko, ale żeby cały system rozkręcił się w pełni — wizytówka wysoko w mapach, opinie, pozycje w Google — potrzeba 2-3 miesięcy. I z każdym kolejnym miesiącem działa mocniej, bo zbieram dane i skaluję to, co generuje efekt. To trochę jak z posadzonym drzewem: nie zerwiesz owoców tydzień po wkopaniu, ale jak dasz mu czas, to owocuje co roku. Te 6 miesięcy to nie smycz — to uczciwe minimum, żeby było co oceniać. Czas tu pracuje dla Ciebie. A zaangażowanie agencji poznasz po tym, jak długo chce z Tobą pracować — kto szuka tylko szybkich strzałów, ten nie myśli o Twojej firmie na dłużej.

Muszę się na tym znać?

Nie. Ty masz budować. Pilnowanie, żeby spływały zapytania, to moja działka.