Pomagam firmom od osuszania i usuwania skutków zalań łapać klientów. Bez ściemy.

Pomagam firmom od osuszania być lepiej widocznymi, gdy klient szuka pomocy po zalaniu.

Przy zalaniu liczy się szybki kontakt. Pomagam uporządkować widoczność usług osuszania i ścieżkę do telefonu, a potem sprawdzam w danych, gdzie kontakt się urywa.

Pogadajmy o mojej firmie →

Żadnych umów na rok. Żadnego lania wody. Pokazuję twarde liczby z kont reklamowych, a nie kolorowe prezentacje.

Wiem doskonale, jak to u Ciebie wygląda.

Telefon potrafi milczeć trzy dni, a potem dzwoni o 22:00, bo komuś pękła rura albo zalał go sąsiad z góry i woda stoi w salonie. Wsiadasz, jedziesz, stawiasz osuszacze, robisz pomiary, a potem walczysz jeszcze z papierami do ubezpieczyciela.

Robisz robotę, na której większość się nie zna. A i tak czasem ktoś inny zgarnia to zalanie sprzed nosa – nie dlatego, że jest lepszy, tylko dlatego, że przerażony klient dodzwonił się do niego pierwszego.

Pewnie próbowałeś już to nagłośnić. Ktoś zrobił stronę, ktoś coś poklikał. Obietnic dużo, telefonów mało. Zostały faktury i niesmak.

Wiem, jak to wygląda. I wiem, dlaczego tamto nie zadziałało.

Bo u Twojego klienta liczy się jedno: kto odbierze pierwszy.

Większość ludzi od marketingu nie rozumie, że Twoja branża to ratunek, nie zakupy. Puszczają „osuszanie budynków” ogólnie i na spokojnie, jakby ktoś planował to z miesięcznym wyprzedzeniem.

Przy zalaniu klient może szukać pomocy od razu: wpisuje „osuszanie po zalaniu [miasto]” albo „wypompowanie wody” i kontaktuje się z firmami, które wyglądają na dostępne. Dlatego strona i wizytówka mają jasno pokazywać zakres oraz sposób kontaktu.

Jak Cię tam w tym momencie nie ma – przepadło, i to zalanie obsłuży kto inny. A zwykła agencja przepali Twój budżet na ludzi z drugiego końca i pochwali się „wyświetleniami”.

Ja ustawiam wszystko pod ten jeden moment: żebyś przy zalaniu był na wierzchu i żeby telefon zadzwonił do Ciebie.

Co sprawdzam, zanim wydamy pierwszą złotówkę?

Najpierw sprawdzam, jakie usługi są dla Ciebie opłacalne, z jakiego obszaru chcesz klientów i co już pokazują konto, wizytówka oraz strona. Dopiero potem ustalamy kampanie.

Nie zakładam wyniku z góry. Po uruchomieniu zbieramy dane, omawiamy je regularnie i na nich opieramy kolejne decyzje.

Mam dane z kampanii w tej branży, które pomagają zacząć od sensownych hipotez.

blisko 150 000 zł tyle przepuściłem przez Google Ads w firmach osuszających od 2021 roku. Dlatego wiem, które reklamy łapią realne zalanie, a które tylko palą budżet.

Nie wierzysz, że da się to wiedzieć z góry? To prosta matematyka. Marketing to nie magia, tylko dane — wygrywa ten, kto ma ich więcej w Twojej branży. Ja te niemal 150 tysięcy już przepaliłem, żeby wiedzieć, co działa. Ty dostajesz punkt odniesienia, bez płacenia za moją drogę do niego.

Podejmując współpracę ze mną, nie kupujesz eksperymentu. Kupujesz lata doświadczenia i gotowy system telefonów z Google, który od początku daje uporządkowany plan działania.

Co realnie kupujesz? System telefonów z Google.

Nie pojedyncze usługi z cennika. Jeden, spójny system, który składałem latami na realnych danych z tych kampanii. Składa się na niego kilka rzeczy — każda dopięta tak, żeby na końcu robiła jedno: telefon, kiedy gdzieś zaleje.

Mapy Google, które wyskakują przy zalaniu

Przy „osuszanie [miasto]” czy „wypompowanie wody z piwnicy” klient patrzy na mapę i dzwoni z marszu. Poukładam Twoją wizytówkę tak, żebyś był tam widoczną, wiarygodną firmą, i wyglądał na firmę, która przyjedzie dziś.

Reklamy na ratunkowe sytuacje

Reklamy w Google na gorące hasła: zalanie, lokalizacja wycieku, osuszanie po zalaniu – i tylko z Twojego obszaru. Trafiamy do ludzi, którzy potrzebują Cię w tej chwili, nie za miesiąc.

Strona, która mówi „przyjadę i to ogarnę”

Wielki numer telefonu, jasne „działam tu i tu, przyjeżdżam szybko”, krótko o tym, że ogarniasz też papiery do ubezpieczyciela. Tyle, żeby przestraszony człowiek od razu chwycił za telefon.

Sprawdzanie, czy ludzie naprawdę dzwonią

Liczę telefony, nie kliknięcia. Widzę, która reklama przyniosła realne zalanie do obsłużenia, a która tylko paliła kasę – i tę drugą gaszę.

Raport podany ludzkim językiem

Raz w miesiącu krótko: tyle na reklamy, tyle telefonów, jak zmienia się koszt połączeń i zapytań. Bez wykresów i gadania.

To nie kilka osobnych usług. To jeden system, w którym każdy element wzmacnia pozostałe — i dlatego działa.

Sekret? Nie tylko nalewam wody. Łatam dziury.

Łatwo myśleć, że marketing to wlewanie wody do lejka — im więcej ruchu, tym więcej klientów. Tylko że lejek przecieka. Możesz dokładać do reklam i lać coraz więcej, a na dół i tak kapie ledwie kropla.

Dziurawy lejek — klienci wyciekają
Marketing, który tylko ściąga ruch. Wolna strona, słabe opinie, oferta gorsza od sąsiada — klienci wyciekają dziurami.
Załatany lejek — spływa dużo więcej
Ten sam ruch, ale lejek załatany — lepsza oferta, lepsze opinie, szybsza strona. Na dół spływa dużo więcej.

Dosypywanie pieniędzy do takiego lejka to wlewanie wody do dziurawego wiadra. Dlatego ja zaczynam od czego innego: najpierw zatykam dziury.

Co sprawdzam, zanim zwiększę budżet

  • Intencję reklamy: czy trafia do osoby, która szuka tej usługi teraz i w Twojej okolicy.
  • Wizytówkę i ofertę: czy od razu wyjaśniają, co robisz, gdzie działasz i dlaczego warto zadzwonić właśnie do Ciebie.
  • Stronę na telefonie: czy numer, formularz i najważniejsze informacje są łatwe do znalezienia.
  • Kontakt po zapytaniu: czy firma odbiera telefon i wraca do klienta wystarczająco szybko.

Każdy z tych punktów sprawdzam na danych konkretnej firmy. Dopiero potem decyduję, co poprawić i gdzie ma sens dokładać budżet.

Na tym polega mój system: pilnuję każdego etapu — od reklamy, przez wizytówkę i stronę, po to, czy klient w ogóle do Ciebie oddzwoni. Bo na koniec dnia liczy się jedno: czy Twój telefon dzwoni.

Jak sprawdzamy dane przed decyzją.

Najpierw ustalamy okres, źródło kontaktu i definicję wyniku. Dopiero wtedy porównujemy koszt, liczbę rozmów i jakość zapytań w konkretnej firmie.

Publiczny materiał nie zastępuje raportu z opisanym okresem i definicjami.

Ile czasu musisz mi dać? Pół godziny.

Dasz mi dostęp do strony czy wizytówki, krótki formularz wypełnisz w minutę. Potem 30 minut rozmowy – opowiadasz mi, jaki masz obszar, jak szybko jesteś w stanie dojechać i czy wolisz zalania mieszkań, czy większe roboty z ubezpieczycielami.

I tyle. Ty wsiadasz i jedziesz suszyć, ja siadam u siebie i robię swoje. Jak będę czegoś potrzebował – krótki SMS. Bez zawracania głowy.

Dlaczego możesz mi zaufać?

  • Nie obiecuję klientów „od jutra” — tak kuszą tylko ci, co biorą kasę i nie dowożą. Umawiam się na 6 miesięcy, bo tyle uczciwie trzeba, żeby to zapracowało. Zaangażowanie poznasz po tym, jak długo ktoś chce z Tobą pracować — nie po obietnicach na już.
  • Nie uczę się Twojej branży za Twoje pieniądze. Wiem, że u Ciebie liczy się czas reakcji i że klient ratunkowy to inny świat niż zwykły remont.
  • Pracuję na ustalonym zakresie i liczbach z kampanii. Chcę tego samego co Ty – żeby telefon dzwonił, jak tylko gdzieś zaleje.
  • Mówię wprost, ile kosztuje moja praca. Zero ukrytych opłat, zero niespodzianek na fakturze.

Od czego zacząć marketing firmy osuszającej?

Klient po zalaniu nie czyta długo. Szuka firmy, która wygląda wiarygodnie, odbiera telefon i może szybko pomóc. Ten hub zbiera elementy systemu: reklamy ratunkowe, wizytówkę, stronę, koszty i case study.

Wszystkie artykuły z klastra osuszania

Tu zbieram poradniki i case studies o pozyskiwaniu klientów dla firm osuszających oraz pokrewnych usług awaryjnych. Kategorie porządkują blog, ale to ta strona jest głównym hubem SEO.

Sprawdźmy, jak być widocznym dla osób szukających pomocy po zalaniu.

Zostaw numer i wpisz adres strony albo wizytówki, jeśli masz. Zadzwonię, pogadamy chwilę i powiem prosto z mostu, co da się zrobić. Bez ciśnienia i bez zobowiązań.


Wolisz od razu wybrać konkretną godzinę na rozmowę? Kliknij i zarezerwuj 15 minut →

Pytania, które pewnie masz

Ile to kosztuje?

Prosto: stała kwota miesięcznie za moją pracę, plus budżet, który w całości idzie do Google. Jak ktoś obiecuje klientów za 500 zł – uciekaj. Konkretną kwotę podam po rozmowie, bo zależy od miasta i konkurencji.

Jak szybko będą klienci?

Termin zależy od miasta, budżetu, konkurencji oraz stanu strony i wizytówki. Na początku ustalamy, kiedy uczciwie ocenić pierwsze dane.

Muszę podpisać umowę na rok?

Umawiam się na minimum 6 miesięcy, bo potrzebujemy czasu na zebranie danych i ocenę kierunku. Tempo zależy od miasta, budżetu oraz stanu strony i wizytówki.

Muszę się na tym znać?

Nie. Ty masz suszyć i ogarniać zalania. Pilnowanie telefonu to moja działka.