Masz lawetę, może dwie. Wiesz, jak załadować auto i jak dojechać na trasę w nocy. Trudniejsze jest co innego: jak sprawić, żeby telefon dzwonił regularnie, a nie tylko wtedy, gdy znajomy mechanik sobie o Tobie przypomni.
Najprostsza droga to assistance i aplikacje ze zleceniami. Zapisujesz się, a zlecenia przychodzą. Tylko że stawkę i czas dojazdu ustala wtedy ktoś inny. Drugą drogą jest własny numer, do którego kierowcy dzwonią sami. Wymaga więcej pracy, ale to Ty decydujesz, za ile jedziesz.
Moim zdaniem pieniądze w tej branży zarabia lawetnik, którego numer jest pierwszy na mapie i który odbiera o drugiej w nocy. Poniżej pokażę Ci, dlaczego, na liczbach z Planera słów kluczowych Google.
Uczciwie: prowadzę Google Ads dla firm z branży motoryzacyjnej, więc mam w tym interes. Dlatego piszę też, kiedy reklama pomocy drogowej się nie zepnie i co zrobić zamiast niej.
W skrócie: Assistance i aplikacje są jak jazda dla korporacji taksówkowej: zlecenia są, ale stawkę ustala centrala. Własna wizytówka, stałe warsztaty i Google Ads są jak numer zapisany w telefonach kierowców: więcej pracy na starcie, ale cenę ustalasz Ty. Jeśli zaczynasz, zrób wizytówkę z prawdziwymi godzinami i odwiedź 3–5 warsztatów. Google Ads włącz dopiero wtedy, gdy możesz odebrać telefon w nocy. Stawki z Planera znajdziesz niżej.
Z czym wyjdziesz z tego tekstu:
- będziesz wiedzieć, skąd brać zlecenia na lawetę i które źródło ma jaki haczyk,
- zobaczysz, ile może kosztować kliknięcie w reklamę pomocy drogowej: w Warszawie do ok. 64 zł,
- sam zdecydujesz, czy zacząć od assistance, wizytówki czy Google Ads,
- dostaniesz 4 gotowe wzory reklam i plan w 5 krokach.

2 światy zleceń na lawetę, które potrzebują zupełnie innej reklamy
Zanim wybierzesz źródło zleceń, rozdziel dwie grupy klientów. Szukają inaczej, płacą inaczej i dzwonią o innych porach.
1. Awaria „na już”
Auto stoi na poboczu, na parkingu albo po stłuczce. Kierowca jest zdenerwowany, często jest noc albo weekend. Nie porównuje cen na pięciu stronach. Chce wiedzieć jedno: kiedy przyjedziesz. Dzwoni do pierwszej firmy, która wygląda poważnie i odbiera telefon.
2. Transport planowany
Ktoś kupił auto w innym mieście, warsztat musi przewieźć samochód do lakierni, komis ściąga auto z placu. Tu klient ma czas, pyta o cenę, porównuje kilka ofert i umawia termin.

Awaria to telefon i czas dojazdu. Transport planowany to cena, termin i zaufanie. Jeśli wrzucisz obie grupy do jednej kampanii z jedną reklamą, budżet ucieknie tam, gdzie łatwiej o kliknięcie, a nie tam, gdzie zarabiasz.
Awaria i transport planowany to dwa różne biznesy, nawet jeśli wozisz je tą samą lawetą.
3 powody, żeby zacząć od assistance i aplikacji ze zleceniami
Assistance jest jak jazda dla korporacji taksówkowej. Nie szukasz klientów, bo centrala przysyła Ci kursy. Na start to ma swoje zalety:
1. Zlecenia od pierwszego tygodnia, bez reklamy
Nie potrzebujesz strony, opinii ani budżetu. Wystarczy, że spełnisz wymagania zlecającego, zwykle dostępność o każdej porze i określony czas dojazdu. Laweta zaczyna na siebie zarabiać od razu.
2. Zapełniasz przestoje
Masz dni, w których laweta stoi? Zlecenia z assistance albo z aplikacji wypełniają te luki. Nawet po niższej stawce kurs jest lepszy niż laweta pod domem.
3. Uczysz się rynku i tras
Po kilku miesiącach wiesz, skąd przychodzą awarie, o jakich porach i na jakich trasach. To wiedza, która przyda Ci się, gdy zaczniesz budować własne źródła zleceń.
Korporacja daje kursy, ale nie daje Ci klientów, którzy zadzwonią drugi raz.
3 haczyki assistance i aplikacji, przez które stawkę ustala ktoś inny
1. Stawkę i czas dojazdu dyktuje zlecający
Firmy assistance szukają podwykonawców przez formularze partnerskie i mają swoje wymagania. Warunki finansowe poznajesz dopiero przy podpisaniu współpracy. Policz je, zanim zbudujesz na nich cały biznes, bo nie masz na nie wpływu.
2. W aplikacjach konkurujesz ceną
Na części platform zlecenie trafia do kilku lawet w okolicy, a klient wybiera ofertę. Jeśli w Twoim mieście jest dużo lawet, wygrywa najtańszy. To dobre na start, ale trudno na tym zarobić.
3. Klient nie zapisuje Twojego numeru
Kierowca z assistance dzwoni na infolinię ubezpieczyciela, a nie do Ciebie. Następnym razem też zadzwoni na infolinię. Nie zbierasz opinii, nie budujesz marki i nie masz do kogo wrócić.

Assistance płaci za Twoją lawetę. Nie płaci za Twoją firmę.
Michał Flisiuk3 źródła, które zapisują Twój numer w telefonach kierowców
Drugi sposób jest jak własny numer, który ludzie mają zapisany w telefonie. Więcej pracy na starcie, ale cenę ustalasz Ty i każdy zadowolony klient może zadzwonić znowu albo polecić Cię dalej.
1. Wizytówka Google z prawdziwymi godzinami
Kierowca z awarią wpisuje w telefonie „pomoc drogowa” albo „laweta” i patrzy na mapę. Dzwoni do pierwszej firmy z dobrymi opiniami, która ma teraz otwarte. Kategoria „pomoc drogowa”, godziny zgodne z prawdą, zdjęcia Twojej lawety i opinia po każdym zleceniu. To najtańsze źródło telefonów w tej branży.
2. Stałe warsztaty i komisy
Jeden warsztat, który ma dla Ciebie kilka zleceń w miesiącu, jest wart więcej niż sto kliknięć w reklamę. Pojedź, przedstaw się, zostaw numer i wizytówkę. To nie jest marketing internetowy, ale działa.
3. Google Ads na frazy awaryjne z nazwą miasta
Reklama pokazuje Cię nad mapą, gdy ktoś wpisuje „laweta” z nazwą miasta. Działa od dnia włączenia, ale kliknięcia są tu drogie, więc ma sens tylko wtedy, gdy odbierasz telefon w godzinach, w których reklama chodzi.
Własny numer buduje się wolniej niż konto w aplikacji, ale zostaje z Tobą.
Ile kosztuje kliknięcie w reklamę lawety? 4 frazy z Planera Google
Nie mam na swoich kontach kampanii pomocy drogowej, więc nie pokażę Ci liczb z konta. Pokażę za to, co mówi Planer słów kluczowych Google (Polska, średnia z 12 miesięcy, odczyt z 26 września 2026). Stawka to orientacyjna górna kwota, jaką reklamodawcy płacą za pokazanie się na samej górze wyników.
| Wyszukiwań miesięcznie | Stawka za kliknięcie na górze wyników | |
|---|---|---|
| pomoc drogowa warszawa | 3 600 | od ok. 9 do ok. 64 zł |
| laweta warszawa | 2 400 | od ok. 9 do ok. 63 zł |
| pomoc drogowa | 33 100 | od ok. 4 do ok. 31 zł |
| laweta | 18 100 | od ok. 3 do ok. 24 zł |

do 64 zł
tyle według Planera Google może kosztować jedno kliknięcie na górze wyników dla frazy „pomoc drogowa warszawa”
Dla porównania: frazy z transportem planowanym, np. „przewóz samochodu”, mają stawki kilkukrotnie niższe (do ok. 7 zł), ale szuka ich mało osób, ok. 70 miesięcznie. Awaria jest droga, bo klient dzwoni od razu i firmy o niego walczą.
Druga rzecz, której nie widać na pierwszy rzut oka: sezon. Fraza „pomoc drogowa” miała w styczniu i marcu po ok. 40 500 wyszukiwań, a od maja do sierpnia po ok. 27 100. To o 49% więcej. Zima i przedwiośnie to Twój sezon, więc wtedy trzymaj najwięcej budżetu i dyżurów.

49%
o tyle więcej wyszukiwań „pomoc drogowa” było w styczniu i marcu (40 500) niż od maja do sierpnia (27 100), Planer Google
Na co uważać: stawki z Planera to widełki, a nie rachunek. Prawdziwy koszt kliknięcia zależy od Twojego miasta, godzin i konkurencji. Ale rząd wielkości jest jasny: w dużym mieście jedno kliknięcie może kosztować tyle, co kawałek kursu.
Przy takich stawkach każdy nieodebrany telefon z reklamy to pieniądze oddane konkurencji.
1 prosty wzór: ile naprawdę płacisz za rozmowę z klientem
Moim zdaniem kampanię pomocy drogowej oceniasz po jednej liczbie: ile kosztuje Cię rozmowa z klientem, którą odebrałeś. Nie kliknięcie, tylko rozmowa.
Koszt rozmowy = wydatek na reklamę ÷ liczba odebranych telefonów z reklamy
Załóżmy, że wydałeś w miesiącu 1 200 zł i reklama dała 40 telefonów, ale odebrałeś tylko 20, bo w nocy spałeś. Wychodzi 1 200 zł ÷ 20 = 60 zł za rozmowę. Gdybyś odebrał wszystkie 40, byłoby to 30 zł. Ten sam budżet, dwa razy droższy klient. To przykład liczbowy, a nie dane z konta.
60 zł
tyle w przykładzie kosztuje rozmowa, gdy odbierasz co drugi telefon: 1 200 zł ÷ 20 odebranych telefonów, zamiast 30 zł przy wszystkich
Porównaj wynik z tym, ile zostaje Ci z jednego kursu. Jeśli rozmowa kosztuje kilkadziesiąt złotych, a z holowania zostaje kilkaset, reklama się spina. Jeśli nie odbierasz, nie spina się nigdy.

Liczysz odebrane rozmowy, a nie kliknięcia. Tylko ta liczba mówi, czy reklama zarabia.
Michał FlisiukKorporacja czy własny numer? 5 różnic między assistance a własnymi źródłami
Assistance i aplikacje są jak jazda dla korporacji taksówkowej. Wizytówka, warsztaty i Google Ads są jak własny numer zapisany w telefonach kierowców. Coś za coś.

| Assistance i aplikacje | Wizytówka, warsztaty, Google Ads | |
|---|---|---|
| Kiedy są pierwsze zlecenia | od razu po zapisaniu się | po tygodniach albo miesiącach pracy |
| Kto ustala stawkę | zlecający albo najtańsza oferta | Ty |
| Ile kosztuje zdobycie klienta | prowizja, abonament albo niższa stawka | Twój czas, a przy reklamie płacisz za kliknięcia |
| Czy klient wróci do Ciebie | zwykle nie, zadzwoni na infolinię | tak, ma Twój numer i opinię |
| Co zostaje po roku | doświadczenie i kilometry | opinie, stałe warsztaty i rozpoznawalny numer |
Najlepiej działa jedno i drugie, ale korporacja ma być dodatkiem, a nie fundamentem.
Assistance czy własne zlecenia? 8 sygnałów, które zdecydują za Ciebie
Własne źródła i Google Ads będą lepsze, jeśli:
- możesz odebrać telefon i wyjechać także w nocy i w weekend,
- dojeżdżasz w konkretnym obszarze, a nie po całym województwie,
- masz już kilka opinii i zdjęcia swojej lawety,
- stawki z assistance przestały Ci się spinać.
Assistance i aplikacje będą lepsze na start, jeśli:
- dopiero zaczynasz i nikt jeszcze nie zna Twojego numeru,
- laweta często stoi i chcesz zapełnić przestoje,
- nie masz budżetu na reklamę ani czasu na odwiedzanie warsztatów,
- nie możesz odbierać telefonów w nocy.
Jeśli pasuje do Ciebie więcej punktów z żółtej ramki, zacznij od assistance, ale od pierwszego tygodnia buduj wizytówkę. Wtedy za rok będziesz mieć wybór.
Kiedy reklama pomocy drogowej się nie zepnie? 5 sytuacji
- Nie odbierasz telefonu w nocy, a reklama chodzi całą dobę. Płacisz za najdroższe kliknięcia i oddajesz je konkurencji.
- Masz jedną lawetę, która i tak jest zajęta. Jeśli nie możesz wyjechać do nowego klienta, reklama nie ma czego sprzedawać.
- Twój budżet to kilkaset złotych, a do tego chcesz płacić za obsługę kampanii. Obsługa zje pieniądze na reklamę. Na początek wizytówka i warsztaty dadzą więcej.
- Nie masz wizytówki z opiniami. Klient z awarią ufa temu, co widzi w pięć sekund.
- Obsługujesz tylko zlecenia z assistance po ich stawkach. Wtedy nie potrzebujesz reklamy dla klientów prywatnych, tylko lepszych warunków u zlecających.
Jeśli rozpoznajesz się w dwóch albo więcej punktach, odłóż Google Ads na później. Najpierw uporządkuj dostępność, wizytówkę i kilka stałych relacji.
4 wzory reklam pomocy drogowej według sytuacji klienta
Nagłówek w Google Ads ma najwyżej 30 znaków, a tekst 90, więc wzory są krótkie. Zamiast „[miasto]” wpisz swoją miejscowość, a czas dojazdu podawaj tylko taki, którego naprawdę dotrzymujesz.
Ważne: awaria i transport planowany to osobne grupy reklam z innymi godzinami. Reklama awaryjna ma chodzić tylko wtedy, gdy możesz wyjechać.
1. Awaria „na już” z czasem dojazdu
Sytuacja klienta: auto nie odpala albo stoi po stłuczce. Klient chce wiedzieć, kiedy ktoś przyjedzie.
- Nagłówek: Pomoc drogowa [miasto] 24h / Dojazd w ok. [X] minut
- Tekst reklamy: Holowanie i transport auta na lawecie. Odbieramy telefon o każdej porze i od razu podajemy czas dojazdu.
- Wezwanie do działania: Zadzwoń teraz.
- Kiedy działa najlepiej: wieczory, noce i weekendy, gdy konkurencja nie odbiera. Tylko jeśli naprawdę możesz wtedy wyjechać.
2. Planowany transport auta na lawecie
Sytuacja klienta: kupił auto w innym mieście albo przewozi samochód do warsztatu. Ma kilka dni i porównuje ceny.
- Nagłówek: Transport auta lawetą / Wycena przed wyjazdem
- Tekst reklamy: Przewieziemy auto z dowolnego miejsca w Polsce. Podaj trasę, a przed wyjazdem dostaniesz cenę i termin.
- Wezwanie do działania: Zapytaj o wycenę trasy.
- Kiedy działa najlepiej: w ciągu dnia, na frazy „transport auta laweta” i „przewóz samochodu”. Przyda się formularz, bo klient chce opisać trasę.
3. Holowanie z trasy lub autostrady
Sytuacja klienta: awaria daleko od domu, na trasie, którą obsługujesz. Kierowca nie zna okolicy i szuka kogoś najbliżej.
- Nagłówek: Holowanie [nazwa trasy] / Laweta przy trasie [X]
- Tekst reklamy: Stoisz na trasie? Jesteśmy przy [nazwa trasy]. Holowanie do warsztatu lub pod wskazany adres.
- Wezwanie do działania: Zadzwoń, podaj kilometr trasy.
- Kiedy działa najlepiej: gdy baza jest blisko ruchliwej drogi. Kampanię zawęź do obszaru przy trasie, a nie do całego regionu.
4. Laweta dla warsztatów i komisów
Sytuacja klienta: warsztat albo komis regularnie przewozi auta i szuka kogoś, kto przyjedzie w umówionym terminie i wystawi fakturę.
- Nagłówek: Laweta dla warsztatów / Stała współpraca, faktura
- Tekst reklamy: Przewozimy auta dla warsztatów i komisów. Terminy ustalane z wyprzedzeniem, rozliczenie na fakturę.
- Wezwanie do działania: Zadzwoń i ustal zasady współpracy.
- Kiedy działa najlepiej: jako uzupełnienie osobistych wizyt w warsztatach. Wiele takich relacji zaczyna się od zwykłej rozmowy.
Jedna sytuacja klienta, jedna grupa reklam i godziny, w których naprawdę wyjedziesz.
6 rzeczy, które kierowca z awarią musi zobaczyć w 5 sekund
Klient z awarią patrzy na wizytówkę i stronę kilka sekund. W tym czasie musi zobaczyć:
- numer telefonu na górze, klikalny na telefonie,
- „24h” tylko wtedy, gdy to prawda, a jeśli nie, konkretne godziny,
- obszar dojazdu, najlepiej z listą miejscowości i tras,
- zdjęcia Twojej lawety, a nie zdjęcia z banku zdjęć,
- opinie z wizytówki Google,
- osobną informację o transporcie planowanym, z formularzem do wyceny trasy.
Jeśli prowadzisz lawetę przy warsztacie, zajrzyj też do tekstu o tym, jak reklamować warsztat samochodowy, i do opisu tego, jak prowadzę Google Ads dla warsztatów. Jeśli nie masz jeszcze strony, zobacz, jak wygląda strona internetowa dla warsztatu samochodowego. Ten sam układ sprawdza się przy pomocy drogowej.
Przy awariach o tym, do kogo ktoś zadzwoni, decydują opinie i godziny otwarcia, a nie ładna strona.
Jak ja bym to zrobił na Twoim miejscu: 5 kroków

- Wizytówka Google z prawdziwymi godzinami. Kategoria „pomoc drogowa”, obszar dojazdu, numer, który odbierasz, i prośba o opinię po każdym kursie.
- 3–5 stałych warsztatów i komisów. Osobiście, z wizytówką w ręku. To najspokojniejsze zlecenia w tej branży.
- Zdjęcia lawety i opinie. Prawdziwe zdjęcia Twojego auta i ludzi, a nie zdjęcia z banku zdjęć. Klient z awarią chce zobaczyć, kto przyjedzie.
- Google Ads tylko w godzinach dyżuru. Frazy z nazwą miasta, reklama awaryjna wyłączona wtedy, gdy nie możesz wyjechać. Co miesiąc liczę koszt odebranej rozmowy.
- Assistance na przestoje. Zostawiam je jako dodatek, który zapełnia dni, gdy własnych zleceń jest mniej.

Najpierw to, co nic nie kosztuje, potem reklama, a assistance zawsze jako dodatek.
4 czerwone flagi: reklama pomocy drogowej przepala Ci pieniądze
Jeśli widzisz u siebie choć jedną z nich, usiądź do liczb:
- reklama chodzi w nocy, a Ty wtedy nie odbierasz,
- reklama obejmuje całe województwo, a dojeżdżasz 30 km,
- awaria i transport planowany są w jednej grupie reklam,
- nie wiesz, ile kosztuje Cię jedna odebrana rozmowa.
Podsumowanie: co wybrać w Twojej sytuacji
Własny numer: wizytówka, warsztaty i Google Ads będzie najlepsze dla lawetnika, który:
- odbiera telefon i może wyjechać także w nocy,
- ma konkretny obszar dojazdu,
- chce sam ustalać stawki i budować stałych klientów.
Nie będzie dobre, jeśli:
- po 22:00 telefon milczy, a reklama chodzi,
- laweta i tak jest zajęta na cały tydzień,
- budżet na reklamę zje obsługa kampanii.
Assistance i aplikacje będą najlepsze dla lawetnika, który:
- dopiero zaczyna i nikt jeszcze nie zna jego numeru,
- chce zapełnić przestoje.
Nie będą dobre, jeśli:
- mają być jedynym źródłem zleceń,
- w Twojej okolicy jest dużo lawet i wygrywa najtańsza oferta.
Jeśli zaczynasz, rekomenduję, żebyś zrobił tak: załóż wizytówkę Google z numerem, który odbierasz, i prawdziwymi godzinami, a potem odwiedź 3–5 warsztatów i komisów w okolicy. Assistance weź jako dodatek na przestoje. Google Ads włącz dopiero wtedy, gdy masz dyżur nocny, i od pierwszego miesiąca licz koszt odebranej rozmowy.
Pieniądze zarabia ten, kogo numer kierowca ma w telefonie, a nie ten, kto czeka na kurs od centrali.
5 pytań, które lawetnicy zadają najczęściej
Jak zdobyć pierwsze zlecenia na autolawetę?
Zacznij od wizytówki Google z numerem, który odbierasz, i od odwiedzenia kilku warsztatów i komisów w okolicy. Assistance, aplikacje ze zleceniami i podwykonawstwo dają pierwsze kursy, zanim zbudujesz własne źródła.
Czy warto współpracować z firmami assistance?
Warto jako dodatek, jeśli masz wolną lawetę i jesteś dostępny o każdej porze. Dostajesz regularne zlecenia, ale stawki i wymagany czas dojazdu ustala zlecający. Policz, czy te warunki Ci się opłacają, zanim oprzesz na nich firmę.
Ile kosztuje reklama pomocy drogowej w Google?
Według Planera słów kluczowych Google górna stawka za kliknięcie na górze wyników to np. ok. 31 zł dla frazy „pomoc drogowa” i ok. 64 zł dla „pomoc drogowa warszawa”. Prawdziwy koszt zależy od miasta, godzin i konkurencji. Liczy się koszt odebranej rozmowy, a nie kliknięcia.
Czy Google Ads dla pomocy drogowej działa w nocy?
Działa, ale tylko jeśli odbierasz telefon. Nocne i weekendowe awarie to często najlepiej płatne zlecenia, bo mniej firm jest wtedy dostępnych. Jeśli nie możesz wyjechać w nocy, wyłącz reklamę na te godziny.
Co jest ważniejsze dla lawety: strona czy wizytówka Google?
Na start wizytówka, bo z niej dzwoni większość osób z awarią. Strona staje się ważna, gdy uruchamiasz reklamę i chcesz pozyskiwać zlecenia planowane, w których klient porównuje oferty.
Nie wiesz, dlaczego telefon nie dzwoni? Nagram Ci to w 48 godzin
Jeśli to wszystko Cię przytłacza, to normalne. Jeździsz lawetą, a nie prowadzisz agencji marketingowej, i nie musisz ogarniać tego sam.
Napisz do mnie przez formularz albo zadzwoń: 506 787 221. Chętnie pomogę i powiem wprost, co w Twojej sytuacji ma sens, nawet jeśli odpowiedź brzmi: „na razie wystarczy Ci wizytówka i kilka warsztatów”. Jak wygląda taka współpraca krok po kroku, pokazuję na stronie o marketingu dla warsztatów samochodowych.
Wolisz najpierw zobaczyć konkret? Nagram Ci bezpłatną diagnozę video w 48 godzin: przejdę przez Twoją wizytówkę, stronę albo kampanię tak, jak robi to kierowca, który stoi z awarią i szuka lawety. A jeśli dopiero zaczynasz i chcesz najpierw poprawić podstawy sam, zajrzyj do wskazówek na start.




